Koeman nie żałuje decyzji o zmianach po tym, jak Holendrzy dwukrotnie dali sobie wyrwać prowadzenie z Japonią

Koeman nie żałuje decyzji o zmianach po tym, jak Holendrzy dwukrotnie dali sobie wyrwać prowadzenie z Japonią

Dwa dobrze wykończone gole kapitana Virgila van Dijka oraz Crysencio Summerville, po obu stronach trafienia Keito Nakamury, wyprowadziły Holandię na prowadzenie dwukrotnie, ale dwie minuty przed końcem meczu odbity strzał Daichiego Kamady sprawił, że punkty zostały podzielone.

Sześć minut po golu Summerville’a w 64. minucie Koeman zdjął skrzydłowego podczas potrójnej zmiany, a później wprowadził trzeciego środkowego obrońcę w osobie Nathana Ake.

Bardziej defensywne ustawienie jednak przyniosło odwrotny skutek, gdyż Japonia przejęła inicjatywę, a Ogawa oddał główkę w stronę bramki, co doprowadziło do wyrównującego odbicia Kamady. Koeman stwierdził jednak, że nie żałuje swojej taktyki i że winę ponosi słaba gra w defensywie.

„Problemem był też pressing na skrzydłach. Jeśli spojrzeć na mecz, obie bramki, cóż, nie broniliśmy dobrze” – powiedział dziennikarzom.

„Piłka nożna to zabawna gra, bo po tym, jak Japonia zdobyła drugiego gola, oni też zaczęli się bronić. Mimo to mogliśmy strzelić trzeciego gola. Nie żałuję więc swoich decyzji.”

Dzień po tym, jak ogłoszono, że Memphis Depay jest gotów do gry od początku po niedawnych problemach z udem, Koeman wpuścił najskuteczniejszego strzelca w historii Holandii z ławki w drugiej połowie, zastępując energicznego Donyella Malena. Depay otrzymał żółtą kartkę za ostry faul i nie zdołał zmienić obrazu gry.

Holandia, ćwierćfinalistka mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku, ma prawie tydzień przerwy przed drugim meczem grupy F ze Szwecją w Houston.

Koeman stwierdził, że Holendrzy zagrali na „minimalnym poziomie” przeciwko Japonii i oskarżył media o niedocenianie azjatyckich rywali.

„Oczywiście możemy grać lepiej i musimy się rozwijać w trakcie turnieju” – powiedział.

„To z pewnością nie był nasz najlepszy występ. Oczywiście wolelibyśmy wygrać pierwszy mecz. Spodziewaliśmy się tego.”