Crystal Palace przetrwało kontratak Fiorentiny i awansowało do półfinału Ligi Konferencyjnej

Crystal Palace przetrwało kontratak Fiorentiny i awansowało do półfinału Ligi Konferencyjnej

Palace wchodziło w ten mecz z przewagą trzech bramek z pierwszego spotkania, więc to Fiorentina musiała przejąć inicjatywę, lecz ich i tak niewielkie nadzieje mocno ucierpiały tuż po starcie.

Zespół Palace nie zamierzał spoczywać na laurach i powiększył swoją zaliczkę już w pierwszych dwudziestu minutach, gdy Daniel Munoz popędził prawą stroną boiska i złożył idealne dośrodkowanie na głowę Ismaïli Sarr, który kiwnięciem zapewnił Orłom prowadzenie w tym spotkaniu.

Fiorentina miała szczęście, że nie straciła dwóch goli z rzędu, bo goście szybko odzyskali piłkę po wznowieniu i Sarr popędził na bramkę, ale tym razem jego strzał zablokowały nogi Davida de Gei.

Gospodarze dostali szansę w połowie pierwszej połowy, gdy niezdarne wejście Jaydee Canvota w Rolando Mandragorę sędzia ukarał rzutem karnym.

Po dłuższej przerwie przed egzekucją jedenastki, by kontuzjowany Adam Wharton mógł zejść, Albert Gudmundsson pokonał Deana Hendersona z punktu karnego i dał Fiorentinie nikłą szansę na odrobienie strat.

Kolejny gol хозяев przed przerwą na pewno ożywiłby drugą odsłonę, a Manor Solomon był blisko, gdy jego uderzenie z dystansu zmusiło Hendersona do świetnej interwencji jedną ręką.

Fiorentina potrzebowała czegoś wyjątkowego, by wrócić do gry, i rezerwowy Cher Ndour dostarczył to wkrótce po wznowieniu, gdy jego nisko po ziemi strzelony piłka z oddali znalazła się w rogach bramki.

Zespół Paola Vanoliego nie ustawał w wysiłkach, szukając kolejnego trafienia, a Gudmundsson i Harrison sprawdzali refleks Hendersona.

Takie dziwne zmiany, jak wycofanie dwóch najgroźniejszych ofensywnych graczy w osobach Gudmundssona i Salomona, nieco zahamowały ich impet.

W końcówce Palace włączyło tryb przetrwania, broniąc się zaciekle przed Fiorentiną i zapewniając sobie miejsce w ćwierćfinale, gdzie czeka ich pojedynek ze Szachtarem Donieck.

Nawet waleczny występ nie wystarczył Fiorentinie na czwarty z rzędu półfinał w tych rozgrywkach, bo odpadli w ćwierćfinale po raz drugi w ostatnich dwunastu europejskich dwumeczach na tym etapie.