Bramka Berardiego pomaga Sassuolo zaskoczyć osłabione AC Milan i wskoczyć do górnej połowy Serie A
Mimo że matematycznie stracili szanse na mistrzostwo, AC Milan wciąż musiał zapewnić sobie miejsce w Lidze Mistrzów UEFA w przyszłym sezonie. Jednak to Sassuolo ruszyło do ataku z impetem i zaskoczyło gości, prowadząc po zaledwie pięciu minutach.
Świetna akcja passingowa zakończyła się podaniem Armanda Laurientego do Domenica Berardiego, który miał wolną przestrzeń w polu karnym, a legenda klubu umieściła piłkę w dalszym rogu precyzyjnym strzałem po ziemi.
Drużyna Massimiliano Allegriego była ospała na początku meczu i sprawy potoczyły się jeszcze gorzej dla Rossonerich, gdy Fikayo Tomori otrzymał czerwoną kartkę w 24 minucie po dwóch żółtych. Obie kary były za nieprecyzyjne i niezdarne faule, co podsumowywało rozczarowującą pierwszą połowę dla gości, którzy nie oddali żadnego celnego strzału.
Sassuolo powtórzył szybki start po przerwie i jeszcze szybciej zdobył drugiego gola, z piłką w siatce już po 120 sekundach od wznowienia gry.
Goście byli nieostrożni w obronie, co doprowadziło do straty piłki, pozwalając Luizie Lipaniemu odegrać do Laurientego na lewym skrzydle, a po genialnym dwójkowym powrocie z Kristjanem Thorstvedtem ten umieścił piłkę przy bliższym słupku.
Milan, który po raz pierwszy od 11 wyjazdowych meczów ligowych stracił więcej niż jedną bramkę, nadal grał słabo. Stefano Turati nie musiał jeszcze bronić po godzinie gry, a Allegri zareagował serią zmian. Ale ich kiepska postawa trwała, co pozwoliło ludziom Fabio Grosso kontrolować mecz i odnieść trzecie zwycięstwo w pięciu spotkaniach ligowych.
Nieoczekiwanie łatwe popołudnie przesuwa Sassuolo do górnej połowy tabeli, gdy celują w trzecie miejsce w ósemce w ciągu siedmiu sezonów. Tymczasem Milan musi się pozbierać, zanim straci pozycję w czołowej czwórce, z Juventusem mogącym wyrównać punkty wieczorem, a Como i Roma depczącymi po piętach Rossonerim.