Arsenal ma nadzieję przełamać klątwę finałów europejskich i sięgnąć po trofeum Ligi Mistrzów
Zaledwie 12 dni po zdobyciu upragnionego tytułu mistrza Premier League, drużyna Mikela Artety szykuje się do finału Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain w Budapeszcie w sobotę.
Zdobycie pierwszego w historii klubu Pucharu Europy tuż po triumfie w lidze uczyniłoby ten sezon najlepszym w bogatej historii Arsenalu.
Jednak Gunners zmierzający na Puskas Arena wciąż pamiętają gorzkie porażki w europejskich finałach.
Od kiedy Tony Adams podniósł Puchar Zdobywców Pucharów po zwycięstwie 1-0 nad Parmą w 1994 roku, londyńczycy przegrali cztery ważne finały.
W 1995 roku ponownie dotarli do finału PZP, przegrywając 2-1 z Realem Saragossa po spektakularnym lobie Nayima z 40 metrów w ostatniej minucie dogrywki.
Dodatkową solą w ranę był fakt, że Nayim wcześniej grał w odwiecznym rywalze Arsenal, Tottenhamie, którego kibice do dziś śpiewają o jego bramce.
Piec lat później Arsene Wenger doprowadził Arsenal do finału Pucharu UEFA, gdzie spodziewano się zwycięstwa nad Galatasaray.
Jednak turecka drużyna zneutralizowała Thierry'ego Henry'ego i Dennisa Bergkampa, wygrywając 4-1 w rzutach karnych.
W 2006 roku Arsenal po raz pierwszy zagrał w finale Ligi Mistrzów.
Niestety, po czerwonej kartce dla Lehmanna i dwóch bramkach w końcówce, przegrali 2-1 z Barceloną.
W 2019 roku pod wodzą Unai Emery przegrali 4-1 z Chelsea w finale Ligi Europy w Baku.
Wcześniej, w 1980 roku, Arsenal przegrał finał PZP z Valencią, a ich jedyne inne europejskie trofeum to dawno zapomniany Puchar Miast Targowych z 1970 roku.
'To byłoby niesamowite'
Przełamanie tej passy byłoby ukoronowaniem pracy Artety, który właśnie zakończył sześcioletni okres bez trofeów.
Po zwycięstwie 2-1 z Crystal Palace w ostatnim meczu sezonu, drużyna świętowała w restauracji w londyńskiej dzielnicy Mayfair.
Impreza przeciągnęła się do późna, a Declan Rice śpiewał klubowy hymn kibiców.
Kapitan Martin Odegaard podsumował euforię przed wyjazdem do Budapesztu.
'Wszyscy są tak szczęśliwi. Żyjemy marzeniem, wygraliśmy ligę i gramy w finale Ligi Mistrzów' powiedział.
'Teraz czeka nas ważny finał. Gdybyśmy to zrobili, byłoby niesamowite.'
Arteta przerwał świętowanie, aby skupić zawodników na nadchodzącym meczu.
'Potrzebujemy tej energii. Przeciwstawianie się temu byłoby dużym błędem' stwierdził hiszpański trener.
'Już rozmawialiśmy o tym, co musimy zrobić w Budapeszcie, jak wykorzystać tę niesamowitą energię.'
'Nie możemy się doczekać, aby napisać nowy rozdział w historii klubu i zdobyć Ligę Mistrzów.'
Obecny zdobywca PSG będzie trudnym przeciwnikiem, po wygraniu dwumeczu 3-1 w pollution.
Ale Arteta wie, że po 30 latach frustracji w Europie, nieśmiertelność jest na wyciągnięcie ręki.
'Jeśli wygramy jeszcze raz, będziemy mistrzami Europy - to takie proste' podsumował.