Mateta zapewnia Crystal Palace pierwsze europejskie trofeum po zaciętym meczu z Rayo Vallecano

Mateta zapewnia Crystal Palace pierwsze europejskie trofeum po zaciętym meczu z Rayo Vallecano

Palace rozpoczęło mecz z impetem, a Ismaila Sarr był bliski stworzenia sobie znakomitej okazji, gdy w polu karnym elegancko przyjął piłkę, ale dobry blok zabrał jej całą siłę.

Daichi Kamada wydawał się już uciekać obrońcom, dopóki Pathé Ciss nie powalił go zdecydowanym faulem, uchodząc z żółtą kartką.

Rayo również dało kilka sygnałów ostrzegawczych – Alexandre Alemao i Unai Lopez celowali minimalnie obok bramki, ale Tyrick Mitchell zmarnował najlepszą okazję tuż przed przerwą, gdy po wspaniałym dośrodkowaniu Adama Whartona główkował tuż obok słupka.

Mimo to pierwsza połowa zakończyła się bez celnego strzału z obu stron, co było zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że obie drużyny uczestniczyły w swoim pierwszym w historii finale europejskich rozgrywek.

Po wznowieniu Orły starały się zwiększyć tempo, a Florian Lejeune musiał wykazać się czujnością, by wślizgiem przeciąć podanie i uniemożliwić Jeanowi-Philippe'owi Matecie zdobycie łatwego gola.

Francuz nie dał jednak za wygraną i chwilę później zgarnął dobitkę z bliskiej odległości po tym, jak Augusto Batalla zdołał jedynie odbić uderzenie Whartona zza pola karnego.

Zespół Glasnera nie zwalniał tempa, a tylko minimalne różnice sprawiły, że Yéremy Pino nie podwoił prowadzenia – jego rzut wolny odbił się od obu słupków, zanim kombinacja poprzeczki (ponownie) i chorągiewki spalonego uniemożliwiła komukolwiek wpakowanie dobitki.

Następnie Mateta został zatrzymany świetną interwencją Batalli, który nieco odkupił winy za wcześniejsze puszczenie piłki, a Sarr nie zdołał później przetestować bramkarza z bliskiej odległości.

Gdy mecz zbliżał się do ostatnich dziesięciu minut, angielską ekipę zaczęły dopadać nerwy i musiała przetrwać kilka groźnych sytuacji, ale solidna gra defensywna zapewniła im wyjątkowe osiągnięcie.

Glasner opuści teraz Crystal Palace w glorii chwały, dając klubowi najwspanialszy moment w jego historii w swoim ostatnim meczu na ławce trenerskiej.

Dla Rayo seria dziewięciu meczów bez porażki (W6, D3) nie mogła zakończyć się w gorszym momencie, choć i tak będą wspominać ten sezon jako niezapomniany – w swoich dopiero drugich europejskich rozgrywkach, po awansie do ćwierćfinału Pucharu UEFA w sezonie 2000/01.