Co powiedzieli: Trenerzy A-League komentują mecze eliminacyjne

Co powiedzieli: Trenerzy A-League komentują mecze eliminacyjne

Auckland FC 1-1 Melbourne City (6-5 po karnych)

Steve Corica (Auckland FC):

"Jak wszystkie serie rzutów karnych, tak i ta mogła potoczyć się w obie strony. Ostatnio mieliśmy sporo szczęścia w takich sytuacjach. Były to fantastyczne rzuty karne, nawet ten nieudany, bo myślę, że Michael (Woud) dokonał wielkiej interwencji. Tydzień będzie poświęcony na regenerację i upewnienie się, że gracze są gotowi na powrót w sobotę."

"Melbourne City to trudny zespół, z którym zawsze ciężko się gra. Dobrzy gracze, mnóstwo doświadczonych zawodników. Wyjście zwycięsko nas bardzo cieszy. Celem dzisiejszego meczu było przejście dalej, niezależnie od tego, czy musielibyśmy iść do samego końca, co było trochę rozczarowujące, bo straciliśmy gola tak późno. Po prostu nie obroniliśmy tego dobrze i strata była przykra."

"Przy jednym dośrodkowaniu, gdybyśmy wybijali głową, mecz by się skończył i oszczędzilibyśmy sobie dodatkowe 30 minut ciężkiej pracy. Ale tak się nie stało. Powiedziałem chłopakom po 90 minutach, że trenujemy kondycję właśnie po to, by wyjść zwycięsko po 120 minutach."

"Zawsze wierzyliśmy, że wygramy. Jesteśmy pełni pewności siebie. Zespół wie, co ma robić co tydzień. To był mecz o wszystko. Następny tydzień nie wymaga wygranej w pierwszym spotkaniu, choć oczywiście chcielibyśmy."

"(Marcus) Younis to ich największe zagrożenie obecnie i uważam, że (Callan Elliot) poradził sobie z nim świetnie. Po prostu zmęczył się pod koniec i zaczął łapać skurcze, więc musieliśmy wstawić Lukę Vicelicha na koniec dla bezpieczeństwa. Myślę, że Jake Girdwood-Reich też był wybitny w defensywie dzisiejszego wieczoru."

Aurelio Vidmar (Melbourne City):

"Zawsze ciężko to przyjąć, gdy mecz trwa tak długo. Rozstrzygnięcie w karnych to loteria, ale muszę powiedzieć, że jestem niezwykle dumny z tego, jak rozegraliśmy ten mecz dzisiaj. Mieliśmy dużo wiary przed dzisiejszym spotkaniem, nawet po porażce z zeszłego tygodnia, a nasza determinacja, intensywność i przywództwo były na najwyższym poziomie. To był trudny mecz z obu stron, ale uważam, że mieliśmy lekką przewagę nad nimi. Myślę, że po 90 minutach moglibyśmy wyciągnąć z tego meczu dużo więcej."

"Uważam, że zrobiliśmy wystarczająco, by wygrać i może to podsumowuje nasz sezon pod względem braku bramek. To coś, na co będziemy musieli spojrzeć. Jeśli chodzi o naszą determinację i intensywność przez całe 120 minut, to było na najwyższym poziomie."

"Uważam, że zaczęliśmy mecz bardzo dobrze, pierwsze 15 do 20 minut nadało ton, i dalej nacieraliśmy. Rozczarowujące było stracić gola z rzutu rożnego tuż przed przerwą, ale w szatni w przerwie panowała duża wiara. Byłem pewny, że strzelimy gola, a może nawet dwa."

"To był bardzo wymagający sezon, bez wątpienia. Ale jestem niezwykle dumny z tego, co osiągnęliśmy. Po raz pierwszy klub dotarł do 1/16 finału w Lidze Mistrzów Elite, co było wielką przygodą. Potem próby spełnienia obowiązków w A-League po tylu meczach ACL i wyjazdach, i pokazało się dużo charakteru, gdy byliśmy na krawędzi, walcząc o top sześć. Ostatnie siedem do ośmiu tygodni było znakomitych, więc jest dużo do przemyślenia."

"Oczywiście, gdy odpadasz w finale o tej porze, zaczynasz rozważać wiele różnych rzeczy i co ukształtuje następny sezon. Teraz będziemy musieli się zastanowić w ciągu najbliższych tygodni i zobaczyć, co zrobimy."

Melbourne Victory 0-1 Sydney FC

Arthur Diles (Melbourne Victory):

"Nie uważam, że wygrał najlepszy zespół. Ale to piłka nożna, nie zawsze tak się dzieje. Najlepszy zespół nie zawsze wygrywa. Myślę, że byliśmy lepsi tego wieczoru, bez umniejszania (Sydney). Uważam, że dominowaliśmy. Ich bramkarz (Devenish-Meares) był MVP i utrzymał ich w grze. W końcu zawiedliśmy w obrębie szesnastki, popełniając jeden błąd. Zawsze mówiłem, że piłka finałowa to kwestia zespołu, który popełni najmniej błędów i wygra obie strefy podbramkowe. Tam zawiedliśmy dzisiaj."

"Tylko jedna osoba podejmuje decyzje sędziowskie i myślę, że on (Lachlan Keevers) podjął obie źle. To po prostu rozczarowujące. W takich meczach nie powinno być kontrowersji ze strony sędziego głównego. Nie sądzę, byśmy kiedykolwiek wygrali mecz, który on prowadził (Uwaga redaktora: Victory wygrało trzy takie mecze, jeden z Dilesem jako trenerem)."

"W każdym meczu, w którym brał udział, była kontrowersja z VAR. To nie jego wina, ale uważam, że mógł być lepszy niż dzisiaj. W końcu to nasz wieczór. To nasz sezon. Rozczarowujące. Boli. Walczyliśmy do końca. Daliśmy z siebie wszystko i nie wystarczyło. Mieliśmy szanse i ich nie wykorzystaliśmy."

"On zamienił grę w WWE. To nie piłka nożna. Pozwala na wyzwania rodem z rugby, z AFL, a potem najmniejszy kontakt i gwiżdże faul. Brak konsekwencji. Mówimy o wielkim meczu. Myślałbyś, że włożą najlepszych sędziów do największych gier. W końcu wybrali go, bo uważają, że jest zdolny. Moja opinia jest inna, ale nie chcę więcej mówić o sędzim. Gra jest ważniejsza niż sędzia. Chodzi o graczy na boisku, dających z siebie wszystko. On dał z siebie wszystko, ale uważam, że też zawiódł."

"W końcu musimy być dumni z naszego sezonu, bo nie każdy dociera do finałów. Myślałem, że będziemy out wcześnie, ale nie mogę powiedzieć nic złego o moich graczach. Od pierwszego dnia do dzisiaj dali z siebie wszystko. Były momenty, gdy graliśmy niesamowitą piłkę i strzelaliśmy fantastyczne gole. Byliśmy w wielu 'meczach sezonu'."

Patrick Kisnorbo (Sydney FC):

"Pierwszą połowę graliśmy dość rozczarowująco, pod względem tego, jak chciałem, by grali. Jeśli spojrzysz na całe 90 minut, gracze musieli znaleźć inny sposób gry z powodu presji, jaką na nas wywierali. Nasz charakter, etyka pracy i jedność naprawdę pokazały się dzisiaj wieczorem."

"Jak wiesz z golami, zazwyczaj jest błąd lub genialna akcja piłkarska po drodze. Mieliśmy szansę wykorzystać i zrobiliśmy to. Patty (Wood) był fantastyczny przez cały tydzień, podobnie jak wszyscy inni. Naprawdę wkopaliśmy się w mur, gdy było trudno, pokazaliśmy dużo odporności, z czego jestem bardzo zadowolony."

"Widziałem dziś kilku wielkich przyjaciół, z którymi rozmawiałem przed i po meczu. Jestem wdzięczny za szansę, jaką mi dali (Victory), i wdzięczny teraz za graczy, których prowadzę tego wieczoru. Pamiętam, gdy dostałem pracę w Sydney, Roddy Miranda wysłał mi SMS: 'gratulacje i wszystkiego najlepszego, i czyż nie byłoby miło zagrać ze sobą w finale'. Kto by uwierzył, że to się stanie? Jaki fantastyczny kapitan, lider i osoba."

"Bycie odpornym, pozytywnym i pracowitym to trzy rzeczy, które chciałem szybko dodać. Nie wymagają żadnego talentu. Chodzi tylko o zmianę nastawienia. Mam nadzieję, że po dzisiejszym wieczorze mają tę wiarę."

"(Musimy poprawić) Wszystko. Zawsze są obszary do ulepszenia, co jest pięknem trenowania piłki nożnej. Mamy kolejną szansę i zaczniemy jutro."