De Zerbi wierzy że Tottenham pokonał mentalne słabości po zwycięstwie nad Aston Villą by wzmocnić szanse na utrzymanie
Drużyna De Zerbiego szybko objęła dwubramkowe prowadzenie w pierwszej połowie dzięki dalekiemu strzałowi Conora Gallaghera i główki Richarlisona.
Emiliano Buendia odpowiedział golem dla Villi w ostatnich sekundach ale to nie wystarczyło by powstrzymać Tottenham przed drugim z rzędu triumfem.
Tottenham na czwartym miejscu od końca ma teraz jeden punkt przewagi nad West Hamem na trzeciej pozycji od dołu z trzema meczami do końca w walce o przetrwanie.
Gdy De Zerbi objął zespół w marcu zastępując tymczasowego trenera Igora Tudora Tottenham nie wygrał w lidze przez piętnaście spotkań sięgając do grudnia.
Po porażce z Sunderlandem i remisie z Brighton De Zerbi zainspirował kluczowe wyjazdowe zwycięstwa nad Wolves i Villą dając Tottenhamowi nowe nadzieje na uniknięcie pierwszego sezonu w drugiej lidze od 1977-78.
Włoch stwierdził że chodzi o odbudowę zdewastowanej pewności siebie graczy po tak burzliwym sezonie.
"Uważam że to był problem mentalny i te dwa zwycięstwa mam nadzieję pozwolą nam grać z większą pewnością siebie i lepszym nastawieniem," powiedział.
"Villa to bardzo solidny zespół. Mnóstwo utalentowanych graczy świetny menedżer ale my graliśmy doskonale przez sześćdziesiąt minut bez piłki i z piłką.
"Jestem zadowolony z występu moich zawodników. Wiem ile cierpieli w tym sezonie.
"Wysokie ciśnienie to kwestia psychiki a w posiadaniu piłki radziliśmy sobie świetnie atakując przestrzenie lub oddając strzały. Moim zadaniem jest im pomóc i pokazać na co ich stać."
Pierwszy gol Gallaghera od transferu z Atletico Madryt w styczniu był ozdobą nieustępliwego występu angielskiego pomocnika który uosobił ducha Tottenhamu.
"Gallagher gdy gra dobrze to gramy jak z dwunastoma zawodnikami. To niesamowity gracz. Kolo Muani i Mathys Tel dali z siebie wszystko. Obaj środkowi obrońcy z piłką i bez jestem z nich dumny," powiedział De Zerbi.
Tottenham zmierzy się u siebie z Leeds potem pojedzie do Chelsea a sezon zakończy domowym meczem z Evertonem.
West Ham czeka pojedynek z liderem Arsenalem w najbliższy weekend ale De Zerbi nie bierze niczego za pewnik w tej nerwowej walce o utrzymanie.
"Sezon jeszcze się nie skończył. Mamy przed sobą trzy mecze zaczynając od poniedziałkowego wieczoru z Leeds oni grają znakomicie," stwierdził.
"Nie możemy zapomnieć jaka była sytuacja przed Wolves. To był bardzo smutny moment i te wspomnienia muszą pozostać w naszych głowach."