Olbrzymobójcy z Bodo/Glimt pną się w górę po zwycięstwie nad Interem

Olbrzymobójcy z Bodo/Glimt pną się w górę po zwycięstwie nad Interem

Zespół Bodo/Glimt pruje naprzód w Lidze Mistrzów po wyeliminowaniu europejskich tytanów z Interu Mediolan, co stanowi kolejny rozdział w ich niezwykłym wzlocie, dla tego małego klubu z północy kręgu polarnego.

Drużyna Kjetila Knutsena awansowała do 1/8 finału największego klubowego turnieju na świecie dzięki dwóm zwycięstwom nad zeszłorocznymi finalistami, którzy ulegli im w dwumeczu 5-2, co jest największym sukcesem w historii klubu.

"Uważam, że to niesamowity wieczór dla klubu, zawodników, miasta i norweskiej piłki nożnej," stwierdził Knutsen, który prowadzi Bodo/Glimt od 2018 roku.

"Nie skupiamy się na bramkach, lecz na sposobie gry, na tym, jak robić postępy i rozwijać graczy oraz zespół. Teraz to wydaje się szczególnie istotne. 

"Mamy swoją metodę i to jest naprawdę ważne."

Wtorkowe zwycięstwo to ich czwarta z rzędu wygrana w Lidze Mistrzów, po pokonaniu Manchesteru City i Atletico Madryt w dwóch ostatnich meczach fazy ligowej, co zapewniło im miejsce w barażach o fazę pucharową.

Bodo/Glimt awansowało do norweskiej elity, zdominowanej przez trzy dekady przez Rosenborg z Trondheim, dopiero w 2017 roku, ale od tamtej pory zdobyło tytuł mistrza kraju w czterech z sześciu ostatnich sezonów.

A od tego czasu stopniowo piło się w górę w krajowych i europejskich rozgrywkach, w poprzednim sezonie stając się pierwszą norweską drużyną w półfinale dużej europejskiej imprezy dzięki drodze do 1/2 finału Ligi Europy.

Przed tym sezonem ich najlepszy wynik to wygrana z Lazio w rzutach karnych w ćwierćfinale Ligi Europy, po czym wyeliminował ich Tottenham Hotspur.

Ale teraz ten zespół bez gwiazd i z minimalnym budżetem wskoczył na zupełnie nowy poziom, z jednym z City lub Sportingiem z Portugalii czekającym w przyszłym miesiącu.

Patrzymy w przyszłość

Bodo/Glimt wcześniej uważano za trudnego rywala ze względu na sztuczną murawę i często mroźne warunki na stadionie Aspmyra o pojemności 8,200 miejsc.

Ale teraz dołożyli do tego solidne występy na wyjeździe, a we wtorek mocna obrona pozwoliła Jensowi Petterowi Hauge i Hakonowi Evjenowi zadać dwa miażdżące ciosy.

"Zawsze patrzę naprzód, więc tak myślimy. Dla mnie historia nie jest aż tak istotna," dodał Knutsen.

To było brutalne przebudzenie dla Interu, trójkrotnego zwycięzcy, którego ranga i finanse przytłaczają Norwegów, a którzy są faworytami do tytułu w Serie A w tym sezonie.

Sromotna porażka z Paris Saint-Germain mogła wpłynąć na ich ostatnią europejską kampanię, ale Inter dotarł do tamtego finału, eliminując Bayern Monachium i Barcelonę w dramatycznych dwumeczach pucharowych.

Inter dominował w pierwszej połowie, ale gdy Hauge wykorzystał błąd Manueala Akanjiego, który nieopatrznie stracił piłkę na skraju swojego pola karnego, Włosi nie mieli już powrotu.

"Wiemy, że Liga Mistrzów to bardzo zacięta rywalizacja, jeśli jakaś drużyna dociera do tego etapu, to znaczy, że oferuje coś wartościowego," powiedział trener Interu Cristian Chivu.

"Pokazali to w Dortmundzie, Madrycie, przeciwko City i dwa razy z nami."

Porażka z Bodo/Glimt miała też symboliczne znaczenie po tym, jak Norwegowie dwukrotnie rozgromili Włochów w eliminacjach do Mundialu.

Włochy stoją przed widmem braku zespołu w 1/8 finału, z Juventusem i Atalantą za Galatasaray i Borussią Dortmund, co jest kolejnym ciosem dla reputacji wielkiej piłkarskiej nacji, która od tamtej pory ma trudne czasy.