Rezerwowa Harder przybliża Danię do mundialu po kluczowym zwycięstwie nad Szwecją
Bohaterką meczu była napastniczka Cecilie Floe, która zdobyła swojego pierwszego gola w kadrze i zaliczyła znakomitą asystę. Dzięki temu Dania po raz kolejny wygrała ze Szwecją 2 1 w Odense, znacznie przybliżając się do awansu na przyszłoroczny mundial.
Przy dopingu 5902 kibiców na stadionie w Odense Dunki wywalczyły trudne trzy punkty. Dzięki temu we wtorkowym meczu z Serbią mogą zadowolić się remisem, by zagwarantować sobie udział w mistrzostwach świata.
Co więcej, Dunki mogą nawet przegrać z Serbią, a i tak awansują, jeśli Włochy nie pokonają Szwecji w równolegle rozgrywanym meczu.
Mecz rozpoczął się od bardzo energicznych pięciu minut w wykonaniu Danii, jednak szybkie i techniczne Szwedki szybko przejęły inicjatywę.
Podopieczne Jakoba Michelsena cofnęły się głęboko, mając problemy z wyjściem spod rosnącej presji rywalek. Mimo to, wbrew logice gry, po 25 minutach to Dunkom udało się wyjść na prowadzenie.
Amalie Vangsgaard wbiegła w szwedzkie pole karne, dotarła do linii końcowej i wycofała piłkę wzdłuż bramki. Nadbiegająca Floe uprzedziła defensorki i z bliska skierowała piłkę pod poprzeczkę.
Po przerwie przewaga gości nie słabła. W 52. minucie główka Felici Schröder odbiła się od poprzeczki, a Johanna Kaneryd dopadła do odbitej piłki i zdobyła wyrównującego gola.
Bramka wyrównująca obudziła Dunków, a dodatkową energię dała im zmiana – na ostatnie pół godziny za zmęczoną Vangsgaard weszła Pernille Harder. Napastniczka Bayernu Monachium potrzebowała zaledwie czterech minut, by pokazać swoją klasę. Floe doskonale utrzymała się przy piłce w polu karnym, po czym dograła do nadbiegającej Harder, a ta precyzyjnym uderzeniem przywróciła prowadzenie Dunek, pokonując Jennifer Falk.
W końcowych 25 minutach Szwedki, będące faworytkami, mocno napierały na duńską obronę, ale Dunkowie wytrzymali to natarcie i dowieźli zwycięstwo do końca, zgarniając pełną pulę.