Odegaard przyznaje: to było brutalne, ale obiecuje powrót silniejszy po porażce z PSG w karnych

Odegaard przyznaje: to było brutalne, ale obiecuje powrót silniejszy po porażce z PSG w karnych

Norweski kapitan, który w drugiej połowie ustąpił miejsca Viktorowi Gyokeresowi, miał trudności z wywieraniem wpływu na grę w roli rozgrywającego, dotykając piłki zaledwie dwanaście razy przed opuszczeniem boiska w 66. minucie.

Z ławki rezerwowych mógł tylko obserwować, jak Gabriel posyła decydujący rzut karny nad poprzeczką, kończąc mecz. Mimo to 27-latek był zdania, że jego zespół dotrzymał kroku dwukrotnym z rzędu mistrzom.

W strefie mieszanej po spotkaniu powiedział: „Pragniesz zwycięstwa tak bardzo, a odejść z niczym to okrucieństwo. To element futbolu, jednak dokonaliśmy w tym sezonie wielu niesamowitych rzeczy. Przetrwamy tę stratę i wrócimy w przyszłym roku jeszcze mocniejsi.”

Chociaż spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 po dogrywce, podopieczni Luisa Enrique przewyższali Arsenal pod każdym względem w ataku, oddając 21 strzałów przy zaledwie siedmiu ze strony rywali, co dało współczynnik oczekiwanych bramek 1.77-0.44.

Odegaard z klasą przyjął porażkę, uznając, że wynik mógł pójść w obie strony, a o wszystkim zadecydowały minimalne różnice podczas 120 minut gry.

Dodał: „O wszystkim decydują niuanse, szczególnie w rzutach karnych.

„Uważałem, że zaczęliśmy mecz naprawdę dobrze, zdobyliśmy pierwszą bramkę, a potem świetnie się broniliśmy.

„Oczywiście PSG często posiadało piłkę, ale nie stworzyli sobie wielu sytuacji. Karny, tak, zdobyli gola. Potem było już bardzo wyrównane... zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, i tak po prostu przegrać.”

Pod koniec sezonu Odegaard był pod lupą krytyków z powodu rzekomej nieskuteczności w taktyce Mikela Artety.

Bilans jednego gola i siedmiu asyst we wszystkich rozgrywkach towarzyszył rozczarowującemu końcowi sezonu Arsenalu. Były piłkarz Realu Madryt, który obecnie skupia się na udziale w mistrzostwach świata z Norwegią, nadal uważa, że ma wiele do zaoferowania Arsenalowi.

Zapytany o przyszłość odpowiedział: „Mam tutaj kontrakt i jestem naprawdę szczęśliwy. Taka jest obecna sytuacja, mam nadzieję, że zostanę na wiele kolejnych lat.”

Odegaard niebawem dołączy do norweskiej kadry, która leci do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmierzy się z prawdopodobnie najsilniejszą grupą turnieju: Francją, Senegalem i Irakiem.