Norwegia w wielkim stylu jedzie do Ameryki Północnej. Dominująca pierwsza połowa rozprawiła się z bezradną Szwecją

Norwegia w wielkim stylu jedzie do Ameryki Północnej. Dominująca pierwsza połowa rozprawiła się z bezradną Szwecją

Szwecja nie wygrała na Ullevaal od 35 lat, a już od pierwszego gwizdka znalazła się w trudnej sytuacji, gdy Norwegowie pewnie wymieniali podania. Gospodarze potrzebowali zaledwie dziewięciu minut, by objąć prowadzenie, a Jorgen Strand Larsen precyzyjnie skierował do siatki dośrodkowanie Juliana Ryersona.

Norwegia bezlitośnie rozcinała szwedzką defensywę za każdym razem, gdy ruszała do przodu. Antonio Nusa podwyższył na 2:0 przed upływem 20 minut, gdy skrzydłowy wbiegł w pole karne i oddał potężny strzał, na który Jacob Widell Zetterstrom nie miał szans.

Kapitalna interwencja Zetterstroma sprzed bramki, gdy zatrzymał uderzenie Stranda Larsena z bliska, uchroniła Szwedów przed jeszcze większym upokorzeniem. Piłkarze byli konsekwentnie ogrywani zarówno taktycznie, jak i w walce jeden na jednego. Zaniepokojona mina Grahama Pottera na ławce rezerwowych mówiła wiele, a zmieniła się w gniew, gdy Strand Larsen pochylił się i głową skierował piłkę do siatki po kornerze Ryersona.

Mimo że statystyki posiadania piłki przed przerwą były wyrównane, zaledwie sześć dotknięć piłki w polu karnym Norwegii doskonale obrazowało bezsilność Szwecji w pierwszej połowie. To zapewne skłoniło Pottera do dokonania aż ośmiu zmian po przerwie.

Dwa celne strzały gości w pierwszych pięciu minutach drugiej połowy sugerowały, że zmiany odniosły skutek. Szybko jednak Norwegia wróciła do pressingu, zmuszając słabą szwedzką ekipę do coraz to nowych błędów.

Nusa powinien był lepiej wykorzystać sytuację, gdy tuż przed godziną gry uderzył prosto w Zetterstroma. Tylko interwencja VAR ocaliła Szwedów przed czwartą bramką, gdy David Moller Wolfe wślizgiem próbował skierować piłkę do siatki przy dalszym słupku.

Andreas Schjelderup zaczął krążyć wokół rywali, tworząc wiele okazji w końcówce. To jednak Szwecja zdobyła gola, a wszystko za sprawą znakomitej indywidualnej akcji Alexandra Isaka na 14 minut przed końcem.

Napastnik Liverpoolu zebrał piłkę w środku pola, na lewym skrzydle, po czym przedarł się przez norweską defensywę, wbiegł w pole karne i skręcając futbolówkę, posłał ją ponad bramkarzem.

Niesamowite, ale Sebastian Nanasi o włos nie zdobył drugiego gola cztery minuty później, gdy po wrzutce Victora Lindelofa oddał wyśmienity strzał głową. Na szczęście dla Norwegii, VAR nie uznał trafienia, a gospodarze uniknęli nerwowej końcówki, doprowadzając mecz do końcowego zwycięstwa 3:1.

Szwedzka seria słabych występów trwa. Po tym, jak ledwo awansowali na mistrzostwa świata przez baraże, Potter ma powody do niepokoju, widząc tak rozczarowującą postawę swojej drużyny. To już dziesiąty mecz z rzędu bez czystego konta.

Postawa Norwegii ucieszy Stale Solbakkena, zwłaszcza że zabrakło zarówno Erlinga Haalanda, jak i Martina Odegaarda. To dopiero trzecie zwycięstwo Norwegów w ostatnich dziewięciu sparingach (remis 3, porażka 3).

Blagult będą liczyć na lepszy wynik, gdy 4 czerwca zmierzą się u siebie z Grecją w ostatnim sparingu przed turniejem. Norwegia swój ostatni sprawdzian przed pierwszym od tego stulecia mundialem rozegra 7 czerwca z Marokiem w New Jersey.