Mbappe i Bellingham strzelają, gdy Real Madryt pokonuje Athletic Club, kończąc rozczarowującą kampanię
Po burzliwym ostatnim miesiącu kampanii, Real postanowił zakończyć sezon na pozytywnym akordzie na Bernabeu, żegnając legendarnego prawego obrońcę Carvajala.
Hiszpan, rozgrywający swój 451. i ostatni mecz w barwach Los Blancos, przypomniał swoje dawne lata w pierwszych piętnastu minutach, wykonując wspaniałe podanie na Gonzalo Garcię, który po jednym dotknięciu ułożył się do uderzenia i pewnie pokonał Alexa Padillę.
Wczesne prowadzenie nadało ton spotkaniu gospodarzom, a Thiago Pitarch był bliski podwyższenia przewagi, lecz Padilla powstrzymał jego próbę.
Z drugiej strony, Athletic miał trudności z tworzeniem groźnych sytuacji w polu karnym, a Gorka Guruzeta nieskutecznie skierował główkę poza bramkę.
Po stracie tylko jednego z ostatnich siedmiu spotkań (W5, D1), Real zwiększył przewagę przed przerwą, gdy Jude Bellingham pewnie wykorzystał podanie Pitarcha, strzelając po raz drugi w trzech meczach.
Niezrażeni goście natychmiast odpowiedzieli w doliczonym czasie pierwszej połowy przez Guruzetę, który strzelił z woleja po podaniu Inaki Williamsa, dając Los Leones nadzieję.
Wszelkie marzenia o powrocie zostały szybko rozwiane przez Los Blancos na początku drugiej połowy, gdy Kylian Mbappe zdobył swojego 25. gola w LaLidze po precyzyjnym strzale znad pola karnego.
Athletic nie rezygnował jednak z walki, a piłkarze Ernesto Valverdego wciąż byli groźni, z Guruzetą i Adamą Boiro bliskimi trafienia.
Te szanse okazały się ostatnimi poważnymi próbami gości, gdy Real kontrolował końcówkę spotkania, dodając późną czwartą bramkę przez zastępczego zawodnika Brahimia Diaza.
Mimo że Los Leones zdobyli bramkę honorową po potężnej główce Urko Izety w polu karnym, Real zakończył sezon trzema kolejnymi zwycięstwami, kończąc osiem punktów za mistrzowską Barceloną.
Z kolei Athletic nie zdołał zapewnić sobie szóstego z rzędu miejsca w górnej połowie tabeli, przegrywając osiem z ostatnich 12 meczów w LaLidze.