Lyon's Damaris Egurrola wygląda na przyszłość przed finałem Ligi Mistrzyń z Barceloną
Czy w ważnych momentach, takich jak finał Ligi Mistrzyń, jest możliwość choć przez chwilę cieszyć się tym doświadczeniem mimo presji?
"Myślę, że tak. Pamiętam mój pierwszy finał: wiele bardziej doświadczonych zawodniczek mówiło mi, żebym cieszyła się tym tygodniem, ponieważ w dzień meczu wszystko skupia się na przygotowaniach. Ale w ciągu tygodnia oczywiście też się przygotowujesz i ważne jest, aby spróbować docenić ten moment. To właśnie teraz robię.
"Staramy się też przekazać to nowym zawodniczkom, tym z mniejszym doświadczeniem, żeby i one mogły cieszyć się tym tygodniem. To coś wyjątkowego i pięknego: sposób, w jaki rozpoczyna się tydzień, aż do momentu wyjazdu do Oslo w tym przypadku, kiedy wszyscy jesteśmy razem aż do dnia finału, a potem gramy."
Jak zmienił się styl gry Lyonu w tym sezonie?
"Nie sądzę, żeby wiele się zmieniło. Mamy szczęście mieć w tym roku niesamowitą drużynę, z wieloma utalentowanymi nowymi zawodniczkami, mieszanką bardziej doświadczonych graczy, którzy są tutaj od dawna, nowym trenerem i nowym sztabem, więc oczywiście są różne pomysły.
"Myślę, że to była idealna kombinacja. Bardzo szybko się zrozumieliśmy na początku sezonu i dlatego teraz gramy tak dobrze."
Grałaś w dwóch ostatnich finałach między Lyonem a Barceloną: wygrałaś jeden i przegrałaś jeden. Co drużyna zrobiła w Turynie, czego nie udało się w Bilbao?
"Nie jestem fanem rozmawiania o przeszłych finałach, ale myślę, że wszyscy widzieli, że w Bilbao nie byliśmy w najlepszej formie. Nie wygraliśmy pojedynków, a finał właśnie na tym polega: zaczyna się od tych indywidualnych walk na całym boisku. Nie daliśmy rady.
"Oni zrobili różnicę w dwóch kluczowych momentach. Strzelili gola w bardzo trudnym dla nas momencie i nie udało nam się wrócić do gry. Ale to już przeszłość. Teraz skupiamy się tylko na tym finale."
Jonatan Giraldez jest teraz trenerem Lyonu, podczas gdy w 2024 roku prowadził Barcelonę. Czy to daje wam przewagę w przygotowaniach do finału?
"Tak, mamy ogromne szczęście, że jest naszym trenerem. Wszyscy wiele się nauczyliśmy. Jako drużyna bardzo się rozwinęliśmy. Wniósł nowe pomysły, zwłaszcza na takie ważne mecze.
"Jesteśmy naprawdę szczęśliwi, że możemy korzystać z jego doświadczenia, a także z faktu, że spędził dużo czasu z drużyną przeciwnej. Zna każdego zawodnika szczegółowo i to oczywiście daje nam przewagę."
Lyon ma wielką historię w tych rozgrywkach. BBC nakręciło dokument o klubie i sposób, w jaki zawodniczki mówią o Lidze Mistrzyń, sprawia wrażenie, jakby puchar był częścią DNA klubu. Jak mówicie o Lidze Mistrzyń w szatni i na treningach? Co te rozgrywki oznaczają dla Lyonu?
"Mogę powiedzieć, że pierwszego dnia, kiedy przyjechałam do Lyonu, pierwszą rzeczą, o której usłyszałam, była Liga Mistrzyń. Czujesz to na każdym treningu, nawet podczas rozgrzewki, nawet w zwykłym rondo: wszyscy dają z siebie wszystko, myśląc o tym pucharze, wyobrażając sobie moment, kiedy go podnosimy.
"Ostatnio rozmawiałyśmy o tych momentach, które z czasem trochę bledną w pamięci, ale wspominałyśmy to uczucie podnoszenia takiego trofeum. To coś niesamowitego. Mamy szczęście mieć w drużynie wiele zawodniczek, które już kilkakrotnie wygrały Ligę Mistrzyń. Jestem im bardzo wdzięczna, bo wyjaśniły mi też, jak radzić sobie z tygodniami przed finałem, jak cieszyć się tym procesem.
"To mój trzeci finał i teraz sama mogę się nim cieszyć i próbować przekazać to młodszym zawodniczkom, tym z mniejszym doświadczeniem, żeby i one mogły się tym cieszyć. Bo to nie zdarza się co roku. Chcielibyśmy, żeby tak było, ale poziom Ligi Mistrzyń jest niesamowity; z każdym rokiem jest trudniej.
"Mamy ogromne szczęście i myślę, że zasługujemy na finał. Więc musimy też docenić tę chwilę."
Jako pomocniczka, czym różni się gra przeciwko Barcelonie w porównaniu z innymi czołowymi europejskimi klubami?
"Dla mnie kluczowe w każdym meczu jest to, kto zdominuje środek pola — bez względu na przeciwnika. Im bardziej tak jest, tym większe szanse na zwycięstwo. Zwłaszcza w takim meczu, przeciwko drużynie, która jest bardzo silna w środku pola, z niesamowitymi zawodniczkami. Ale my też. Mamy wyjątkowy skład pomocniczek.
"Znam je bardzo, bardzo dobrze, bo grałam z nimi w młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii. To będzie bardzo interesujące. Grają razem od dawna, więc mają wiele intuicyjnych podań, dokładnie wiedzą, gdzie znaleźć partnerkę z drużyny.
"Ale my też mamy swoje mocne strony, żeby rozwijać naszą grę, utrzymywać piłkę. Wiem, że jesteśmy w stanie to zrobić. Myślę, że dominacja w środku pola będzie decydująca w tym finale."
Lyon ma wiele różnych profili w środku pola i może dostosować skład w zależności od potrzeb meczu. Czy ta wszechstronność była ważna w waszym rozwoju w tym sezonie?
"Tak, absolutnie. Niezależnie od tego, kto gra, każdy jest gotów dać z siebie wszystko, gdy tylko wyjdzie na boisko lub rozpocznie mecz. Myślę, że to właśnie prowadzi do tych wielkich momentów w sezonie, do finałów, do wygrywania trofeów. Im bardziej jesteśmy zjednoczeni jako grupa, tym większą różnicę robimy.
"Jestem bardzo zadowolona z całej drużyny, bo myślę, że osiągnęłyśmy coś niesamowitego. Nie zawsze jest łatwo dla wszystkich i właśnie wtedy trzymamy się razem. Mamy niesamowitą drużynę, zarówno pod względem sportowym, jak i ludzkim. To jest kluczowe, bo nie jest łatwo utrzymać wysoki poziom w wszystkich ważnych meczach w ciągu sezonu, rotując skład i zawsze dając z siebie wszystko. To nasz klucz."
Barcelona przegrała tylko jeden mecz w tym sezonie w Lidze Mistrzyń, z dwoma remisami, przeciwko Bayernowi i Chelsea. Co zauważyłyście w tych wynikach? Czy wyciągnęłyście jakieś taktyczne wnioski z tych meczów, które wykorzystałyście w przygotowaniach do finału?
"Oczywiście, oglądałyśmy wiele ich meczów, analizowałyśmy wiele nagrań. Wciąż mamy kilka dni.
"Myślę, że wszyscy widzieli, że poziom Ligi Mistrzyń w tym sezonie był wyjątkowy: widzieliśmy to w ćwierćfinałach, półfinałach i naszych własnych meczach. Widzisz, że przeciwko Chelsea czy Bayernowi poziom był bardzo wysoki i każdy mógł wygrać. Skupiałyśmy się też dużo na meczu z Bayernem. To był ich ostatni mecz w Lidze Mistrzyń, więc to miało sens.
"Intensywność będzie kluczowa w takim dniu, a dla mnie też, jak już mówiłam, walka w środku pola będzie decydująca. Myślę, że mają świetne zawodniczki, ale my też. I myślę, że to, kto potrafi utrzymać swoją pozycję: kiedy utrzymać, kiedy nie, kiedy zagrać w kontrataku. To będzie naprawdę decydujące."
Jak oceniasz wyzwania, z jakimi wasza drużyna zmierzyła się w tym sezonie w Lidze Mistrzyń, i co było największym wyzwaniem dla ciebie osobiście i jako grupy?
"Myślę, że pokazałyśmy, na co nas stać, już od pierwszego dnia w Lidze Mistrzyń. Miałyśmy kilka bardzo dobrych meczów i kilka słabszych.
"Myślę, że wyjazdowy mecz z Wolfsburgiem był lekcją dla całej drużyny: kiedy nie grasz na swoim poziomie, możesz przegrać w Lidze Mistrzyń, jeśli druga drużyna gra dobrze. Wtedy zrozumiałyśmy, że nie ma już miejsca na relaks albo grę poniżej swoich możliwości. Kiedy grasz dla Lyonu, to nawet nie jest opcja.
"I wtedy też pokazałyśmy swój charakter. Myślę, że powrót do rywalizacji u siebie z Arsenalem w tym meczu był bardzo pozytywny i wprawia nas w dobrą dynamikę przed finałem."
Musiałyście grać w dogrywce w ćwierćfinale i wrócić do gry w półfinale. Czego nauczyły was te doświadczenia, zwłaszcza w kwestii odporności psychicznej?
"Myślę, że chodzi o mentalność, którą pokazałyśmy. Miałyśmy momenty w meczach, kiedy nie grałyśmy tak dobrze i wtedy dostawałyśmy gole, albo przeciwnik miał dobrą passę. Chodzi o momenty w meczu i właśnie tego nauczyłyśmy się jako drużyna: trzymać się w tych chwilach i być silniejszymi.
"W ostatnim meczu u siebie z Arsenalem widziałyśmy, że byłyśmy dość dominujące po momentach, które mogły być trochę bardziej krytyczne. Dobrze zarządzałyśmy balansem i to wynika z nauki, z doświadczenia, które zdobyłyśmy w ostatnich meczach Ligi Mistrzyń. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musiały tego robić w takim finale. Ale to część piłki nożnej. Na szczęście wygrałyśmy te mecze i teraz to część naszego doświadczenia."