Lille podtrzymuje passę bez porażek po remisie z bohaterskim Le Havre
Zdecydowanie gospodarze zdominowali początkowe minuty, dzieląc się okazjami wśród swoich napastników.
Felix Correia chybił obok bramki, zanim Ngal'ayel Mukau zszedł do środka i uderzył prosto w ramiona Mory Diaw. Hakon Haraldsson był najbliżej gola, gdy trafił w słupek z dystansu.
Correia ponownie nie trafił z bliskiej odległości, a Haraldsson zmusił Diaw do świetnej interwencji, odpychając jego głowę.
Mimo to islandzki gracz dał Lille prowadzenie tuż przed 30 minutą, otrzymując podanie od Ayyouba Bouaddiego i precyzyjnie wykańczając w dolny róg.
Zupełnie niespodziewanie, pod prąd gry, Le Havre wyrównało po pierwszej próbie strzału. Fode Doucoure dograł głową do Issy Soumare, a ten ponownie skierował piłkę do siatki głową, pokonując bezradnego Berke Ozera.
To trafienie sprawiło, że aż 18 spotkań Sky and Navy kończy się remisem do przerwy, mimo dalszych szans dla obu ekip na prowadzenie w drugiej połowie.
Strzał Correi przy bliższym słupku wybił Diaw, zanim Mbwana Samatta zszedł do środka i zakręcił w stronę dalszego rogu, lecz Ozer odbił.
Haraldsson chciał uspokoić kibiców gospodarzy zaraz po przerwie, ale jego zagrany strzał odbił się od słupka z bliska. Lille naciskało dalej, gdy po niepewnym wyjściu Diaw na dośrodkowanie, szybko zareagował na strzał Mukau z krótkiego dystansu.
Matias Fernandez-Pardo miał spokojniejszy mecz niż koledzy, ale został powstrzymany przed drugą bramką po Paris FC, gdy Loic Nego zablokował jego strzał.
Les Dogues parli do przodu w końcówce, lecz nie zdołali strzelić zwycięskiego gola i stracili szansę na powiększenie przewagi nad Olympique Lyonnais na czwartym miejscu o trzy punkty.
Le Havre tymczasem nie wygrało od 10 spotkań (6 remisów, 4 porażki), ale zbliża się do utrzymania, mając siedem punktów nad strefą baraży o spadki.