Lewante triumfuje w kluczowym pojedynku punktowym i wpycha Majorkę w poważne zagrożenie spadkowe
Obie drużyny miały po trzydzieści dziewięć punktów więc spotkanie od początku zapowiadało się nerwowo a obie defensywy dominowały tak bardzo że żaden bramkarz nie musiał interweniować przed upływem trzydziestu minut.
Carlos Espí pokazał jednak kilka obiecujących zagrań we wczesnej fazie meczu i ostatecznie dał gospodarzom cenny prowadzenie dzięki ich pierwszemu uderzeniu w światło bramki strzelając z linii pola karnego po wykorzystaniu niepewnej defensywy Majorki.
Majorka była wstrząśnięta lecz niemal natychmiast odpowiedziała akcją w której Zito Luvumbo próbował głową umieścić piłkę w siatce po dośrodkowaniu z powietrza. Jego uderzenie było czyste ale Mathew Ryan zaskoczył go doskonałą reakcją.
To była jedyna realna okazja Piratów przed przerwą a przy niekorzystnych wynikach innych meczów zajmowali oni dziewiętnaste miejsce tracąc trzy punkty do bezpiecznej strefy.
Druga połowa rozpoczęła się równie nerwowo co pierwsza choć Iván Romero musiał przełknąć gorycz gdy jego strzał minął lewy słupek o kilka centymetrów.
Majorka nie stworzyła klarownej odpowiedzi w najbliższym czasie lecz na sześćdziesiątej minucie mogło być zupełnie inaczej ponieważ Sergi Darder znalazł przestrzeń na strzał w obrębie pola karnego lecz mocno wypuścił piłkę z obranego kierunku.
Seria zmian wprowadzonych z ławki Majorki nie przyniosła odwrócenia losów starcia z Lewante i coraz wyraźniej majaczyła perspektywa dziesiątej porażki na czternaście wyjazdowych spotkań w lidze.
Znając fakt że Piraci tracili dwa lub więcej goli w ośmiu z poprzednich dziewięciu meczów można było oczekiwać że Lewante dobije rywala lecz Espí nie zdołał zrobić nic lepszego niż uderzyć prosto w Leo Romána gdy próbował szczęścia mając sporo miejsca w siedemdziesiątej piątej minucie.
Kibice Lewante okazali zniecierpliwienie w miarę narastania napięcia które w końcu przerodziło się w nieprzyjemną scenę kiedy Roger Brugué oraz Johan Mojica zobaczyli czerwone kartki po niepotrzebnej szarpaninie w której ten drugi szarpnął pierwszego za włosy.
Gospodarze lepiej wykorzystali powstałą sytuację i przypieczętowali wynik kiedy Kervin Arriaga głową umieścił piłkę w siatce po pięknym rzucie rożnym wykonanym przez Jon Ander Olasagasti.
Mimo odniesienia zwycięstwa w tym kluczowym starciu czekają ich jeszcze trudne zadanie w najbliższą sobotę ponieważ nawet remis na terenie Betisu może okazać się ryzykowny.
Majorka rozpocznie dzień na drugiej pozycji od końca i będzie potrzebować zwycięstwa lecz zmierzy się przynajmniej z w pełni pogrzebanym Oviedo na własnym stadionie co daje jej nieco więcej nadziei niż większości ekip w podobnej sytuacji.