Lazio zapewnia sobie finał Pucharu Włoch z Interem po sukcesie w rzutach karnych nad Atalantą
Obie drużyny zmierzyły się ponownie po siedmiu tygodniach od remisu 2-2 w pierwszym meczu na Stadio Olimpico, gdzie gospodarze chcieli poprawić bilans zaledwie dwóch zwycięstw w poprzednich dziesięciu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach przed tym starciem.
Mimo tej słabej passy, podopieczni Rafaelle Palladino rozpoczęli energicznie i to oni przeprowadzali większość początkowych ataków w Bergamo.
Wyraźne okazje były jednak rzadkością, a najlepsza z nich nadeszła, gdy strzał Nicolai Zalewskiego został zablokowany i odepchnięty na aut po tym, jak Charles De Ketelaere zdołał opanować piłkę z dośrodkowania Lorenza Bernasconiego.
Sami goście rzadko zagrażali, a ich jedyna godna uwagi szansa to nieudany strzał głową Tomy Bašicia wysoko nad bramką po rzucie wolnym Mattii Zaccagniego.
Zważywszy na wysoką stawkę, nie dziwiło, że obie ekipy oddały łącznie tylko jeden celny strzał przed przerwą.
Atalanta nadal wydawała się bliższa objęcia prowadzenia i kontrowersyjnie została pozbawiona gola tuż po godzinie gry.
Éderson trafił z bliska, lecz powtórka VAR wykazała, że Edoardo Motta już miał dwie ręce na piłce, gdy Nikola Krstović podał do Brazylijczyka.
To była ogromna ulga dla Biancocelesti, którzy mogli wcześniej stracić gola po rzucie karnym, gdyby Mario Gila został ukarany za zagranie ręką.
Lazio też apelowało o karnego po zagraniu ręką Giorgio Scalviniego, zanim Tijjani Noslin chybił lewą nogą, a Holender potem został zablokowany przez Mario Pašalicia.
Zdecydowanie jednak przyjezdni objęli prowadzenie w dwumeczu po genialnym strzale lewą nogą Alessio Romagnoliego z pierwszej piłki po rzucie rożnym Zaccagniego.
Lecz Pašalić wyrównał wynik zaledwie dwie minuty później, gdy Krstović podał mu piłkę, a Chorwat potężnym strzałem z odbiciem pokonał Mottę.
Bramkarz Lazio popisał się wtedy fantastyczną interwencją, wybijając głowę Gianluci Scamacci na słupek, co przedłużyło to pasjonujące spotkanie do dogrywek.
Droga do Rzymu wydawała się prostsza dla Atalanty, gdy Giacomo Raspadori dał gospodarzom prowadzenie w 96 minucie strzałem głową, ale spalony Davide Zappacosty w akcji poprzedzającej anulował gola.
W napiętych trzydziestu dodatkowych minutach niewiele się działo, co doprowadziło do decydujących rzutów karnych.
Motta stał się bohaterem w serii jedenastek, demonstrując mistrzowską formę poprzez cztery kolejne obrony, blokując Nuno Tavarese, Scamaccę, Pašalicia i De Ketelaere, co zapewniło drużynie Maurizio Sarriego awans do finału.
Biancocelesti teraz marzą o ósmym triumfie w tych rozgrywkach i pierwszym od sezonu 2018/19, kiedy to pokonali Nerazzurrich 13 maja.