Cztery lata od szkolnych meczów, Lamine Yamal goni za sławą na mundialu

Cztery lata od szkolnych meczów, Lamine Yamal goni za sławą na mundialu

W rozmowie z RFEF przyznał: „Nareszcie nadszedł ten moment. Odkąd zakończyły się mistrzostwa Europy, wszyscy myśleliśmy o tym dniu i jesteśmy niezwykle podekscytowani. Przystępujemy do turnieju jako drużyna, którą jesteśmy, jako mistrzowie Europy i postawimy wszystko na jedną kartę.

Lamine Yamal od kwietnia pauzował po urazie odniesionym w barwach Barcelony. Kibice obawiali się, że nie zdoła się wykurować przed startem mistrzostw świata.

Wybór do drużyny Luisa de la Fuente uspokoił wszystkich, ale już w chwili urazu ścięgna udowego myślami był przy mundialu.

Dodał: „Doskonale pamiętam sekwencję zdarzeń, gdy się kontuzjowałem. W duchu błagałem, żeby to było tylko skurcz albo coś niegroźnego, ponieważ mundial był tuż tuż. Wiedziałem, że to uraz ścięgna, którego wcześniej nie doświadczyłem, i że nie wrócę szybko do gry. Martwiłem się, że będzie poważnie, a nawet jeśli nie, to mogę znowu doznać urazu i stracić szansę na mundial.”

Wiadomość, że jadę na mundial, dodaje mi sił. Czuję się tak, jakbym nie rozegrał ani jednego spotkania w sezonie, a marzę o debiucie.

Lamine Yamal wdarł się na scenę podczas Euro 2024, pomagając Hiszpanii sięgnąć po pierwsze wielkie trofeum od 2012 roku – wtedy on sam miał ledwie cztery lata. Konsekwentna gra w Barcelonie sprawiła, że reflektor skierowany na niego stał się jeszcze jaśniejszy, przez co musiał szybko dorosnąć.

Opowiada: „W głowie mam wrażenie, że gram w piłkę od dekady, a w rzeczywistości to trzy lata. Cztery lata temu grałem z kumplami na lokalnym orliku. Teraz ten sam dzieciak wybiera się na mistrzostwa świata. To musi być cos niezwykłego, po prostu szalonego.”

Choć jego kariera jest krótka, a już pełna sukcesów – zdobył ważne tytuły z klubem i kadrą. Jednak Puchar Świata to marzenie każdego malucha, a Lamine Yamal nie różni się pod tym względem.

Na pytanie, czy wyobrażał sobie uniesienie pucharu świata, odparł: „Tysiąc razy – w pokoju czy po zwycięstwie na boisku w sąsiedztwie. Dla mnie mundial to największe wydarzenie w futbolu.”

Szybki wzlot do sławy sprawił, że Lamine Yamal zgromadził wokół siebie wielu kibiców. Wie, jakie to uczucie, bo sam jako malec ubóstwiał Neymara – Brazylijczyka, z którym może się zmierzyć na mundialu.

Na pytanie o kibiców odpowiedział: „Najbardziej czuję z nimi więź. Kiedy widzę malucha, wiem, że w jego głowie pojawia się obraz idola, a on nie zdaje sobie sprawy…”

„To nie tak, że mam zły humor – po prostu w takiej chwili trzeba przystanąć i zrobić fotkę. Jako dziecko, gdy Neymar był moim idolem, oddałbym wszystko za zdjęcie z nim – dosłownie wszystko.”

„Gdybyś powiedział mi: jedź pociągiem do Rosji, pojechałbym pociągiem po zdjęcie z nim. Dlatego doskonale rozumiem fanów – wiem, że myślą tylko: stoję przed idolem, chcę być jak on, chcę mieć z nim selfie.”

W grupie H Hiszpanię czekają mecze z Wyspami Zielonego Przylądka, Arabią Saudyjską i Urugwajem. La Roja powinna gładko wyjść z grupy. Potem przyjdzie czas na poważniejszych przeciwników, jeśli Hiszpania chce nawiązać do triumfu z 2010 roku.

„W końcu mierzymy się z bardzo mocnymi rywalami. Jeśli trafimy na Francję, ja mogę odegrać ważną rolę, ale jeśli cała drużyna nie będzie w formie, nic nie zdziałamy. Dlatego jestem podekscytowany – wiem, że mamy znakomity zespół, jeden z najlepszych w historii, z kluczowymi graczami.

Od Rodriego, zdobywcy Złotej Piłki. Potem Oyarzabala – dla mnie to top, jeden z najlepszych napastników na mundialu, po prostu fantastyczny. I ma pewność siebie. Mamy Pedriego – uwielbiam oglądać jego grę. Pozycja po pozycji, zaczynając od Cucurelli, który na Euro wyglądał jak zupełnie inny piłkarz. Mamy kadrę pełną wspaniałych zawodników, a na bramce trzech absolutnie najlepszych.”