Brazylia Carlo Ancelottiego rozgromiła Panamę 6:0 w efektownym meczu towarzyskim
Estadio do Maracana wypełniło się po brzegi i już huczało, gdy Vinicius Junior przechwycił stratę Yoela Barcenasa w środku pola, po czym potężnym strzałem z daleka zdobył bramkę jeszcze przed upływem pierwszej minuty.
Jak przystało na gwiazdę Realu Madryt, Vinicius chwilę później znów siał zamęt, ale jego uderzenie po błyskotliwym rajdzie zostało dobrze obronione przez Orlando Mosquerę.
Panamczykom można by wybaczyć, gdyby ulegli tej wczesnej nawałnicy, ale zdołali się pozbierać i niespodziewanie wyrównali tuż przed kwadransem, choć w dość szczęśliwych okolicznościach.
Rzut wolny Michaela Murillo odbił się od muru i zmylił Alissona, po czym wpadł w przeciwległy róg bramki – wyrównanie ostatecznie uznano za samobójcze trafienie pechowego Matheusa Cunhy.
Panama nie ustawała w atakach, a Fidel Escobar mocno sprawdził Alissona strzałem z dystansu. Ismael Diaz natomiast zmarnował kilka dogodnych okazji, by przeciwnicy Anglii z grupy L mogli objąć sensacyjne prowadzenie.
Jednak podopieczni Carlo Ancelottiego ponownie objęli prowadzenie na nieco ponad pięć minut przed przerwą. Znów strzelał Vinicius, tym razem jednak jego uderzenie zostało skierowane do siatki przez Casemiro.
VAR potwierdził, że kapitan był na minimalnym spalonym, kiedy precyzyjnym strzałem głową dał swojej drużynie przewagę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę.
Trener Brazylii dokonał dziesięciu zmian w przerwie, a po tym, jak Endrick był bliski zdobycia trzeciego gola, nieudane wybicie Mosquery wykorzystał Rayan.
Zawodnik Bournemouth miał jeszcze sporo do zrobienia, ale perfekcyjnie skręcił piłkę do pustej bramki, zdobywając swojego pierwszego gola w seniorskiej reprezentacji w zaledwie drugim występie.
Masowe zmiany często spowalniają tempo drużyny, ale w przypadku Brazylii było wręcz przeciwnie – w 60. minucie zdobyli czwartego gola. Douglas Santos zrobił dobry rajd i zgrał piłkę na skraj pola karnego, skąd Lucas Paqueta po odbiciu od rywala skierował ją do siatki.
Nawałnica nie ustała, a trudny wieczór Mosquery trwał – sfaulował on Igora Thiago w polu karnym. Napastnik Brentfordu otrzepał się i pewnym strzałem z karnego umieścił piłkę w dolnym rogu, zdobywając piątego gola dla Seleção.
Brazylia jeszcze nie skończyła, a „drużyna z drugiej połowy” wciąż przysparzała Ancelottiemu bólów głowy przy wyborze składu. To Danilo Santos wykorzystał zgrabne podanie Paquety i popisał się świetną techniką, by przyjąć, opanować się i pięknie wykończyć akcję.
Zawodnicy Thomasa Christiansena byli w szoku, ale trzeba przyznać, że nie poddali się i zdobyli prawdopodobnie bramkę meczu w tym wysokowynikowym spotkaniu.
Po tym jak Jose Fajardo wywalczył piłkę na skraju pola karnego, podał ją do Carlosa Harveya, który potężnym strzałem z 25 metrów pokonał bezradnego Edersona.
Brazylia uda się do Stanów Zjednoczonych, aby zmierzyć się z Egiptem w ostatnim meczu towarzyskim przed rozpoczęciem turnieju przeciwko Maroku za niespełna dwa tygodnie. Dla Panamy była to z góry trudna noc, a teraz mogą przygotowywać się do meczu otwarcia mistrzostw świata z Ghaną za 17 dni.