Bournemouth zapewnia sobie awans do Ligi Europy po remisie z Nottingham Forest
Mniej prawdopodobne było, że uda im się odrobić stratę sześciu bramek względem Liverpoolu, niż skorzystać z tego, że Aston Villa zajmie piąte miejsce – co sprawiłoby, że szósta pozycja dawałaby przepustkę do Ligi Mistrzów – ale goście postanowili przynajmniej wywiązać się ze swojej części umowy.
I wyglądali na takich, którzy mogą przedłużyć passę meczów bez porażki we wszystkich dotychczasowych ośmiu historycznych spotkaniach Premier League z Forest, gdy Alex Toth i Tyler Adams w początkowych fragmentach strzelali niecelnie.
Jednak nieco szczęścia dla Forest w kontrataku szybko zmieniło dynamikę gry, a najlepsze okazje w drodze do otwarcia wyniku przypadły gospodarzom.
Igor Jesus nie zdołał pokonać Dorde Petrovicia przy bliższym słupku, Chris Wood uderzył głową w poprzeczkę, ale ostatecznie to ich najlepszy strzelec i kluczowy zawodnik przechylił szalę.
Omari Hutchinson wyłożył piłkę z rzutu wolnego dla Morgana Gibbsa-White'a, który uderzył mocno pod tym, co zostało z muru Bournemouth, i umieścił piłkę w dolnym rogu.
Bournemouth było bardzo ciche od czasu tej wczesnej obiecującej serii, ale wkrótce po przerwie zdołało wyrównać.
Adrien Truffert wbiegł z lewej strony boiska i podał do nadbiegającego Marcusa Taverniera, który sprytnym podbiciem umieścił piłkę w górnym rogu bramki.
Podopieczni Iraoli utrzymywali presję, a niebezpieczny Eli Junior Kroupi zmusił Matza Selsa do świetnej interwencji, podczas gdy interwencja Adama Smitha zapobiegła temu, by Gibbs-White ponownie wyprowadził Forest na prowadzenie.
Ponieważ inne wyniki nie układały się po myśli gości, obie strony uspokoiły grę i rozegrały stosunkowo spokojne ostatnie dziesięć minut.
Choć Bournemouth dzięki temu utrzymało szóste miejsce w tabeli, Villa nie spadła na piątą pozycję, co oznacza, że Wiśnie zajmą miejsce w Lidze Europy UEFA w przyszłym sezonie.
Forest po raz kolejny nie zdołało pokonać Bournemouth – drużyny, z którą mierzyli się najczęściej w Premier League bez ani jednego zwycięstwa – ale ich miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej jest pewne, a po lecie będą budować pod wodzą Vitora Pereiry.