AC Milan wygrywa na wyjeździe z Hellas Verona i wskakuje na drugie miejsce w lidze włoskiej
Milan rozpoczął spotkanie z niżej notowanym Verona ospale, przypominając zespół wciąż otrząsający się po trzech porażkach w ostatnich czterech meczach, w tym bolesnej klęsce 3 0 u siebie z Udinese w poprzedniej kolejce.
Kibice Rossonerich musieli czekać do 32 minuty na pierwszy celny strzał w wykonaniu Adriana Rabiota, który posłał raczej słaby uderzenie prosto w Lorenza Montipò.
Na radość gości Rabiot pokazał znacznie więcej zimnej krwi pod koniec pierwszej połowy, gdy nadarzyła się kolejna szansa.
Ruszając z głębi pola, doświadczony pomocnik pognał na idealnie zagrany w tempo prostopadły pass Rafaela Leao i spokojnie umieścił piłkę obok wybiegającego bramkarza.
Zespół Massimiliano Allegriego wciąż potrzebował interwencji pewnego Mike'a Maignana, by na przerwę odjechać z przewagą nad Gialloblù, z golkiperem dobrze reagującym na groźną sytuację sam na sam z Rafikiem Belghalim.
Z stratą do odrobienia, tymczasowy trener Verona Paolo Sammarco miał trudną przemowę motywacyjną w szatni, świadomy że jego ekipa musi dokonać wielkiego zwrotu akcji, by podtrzymać szanse na utrzymanie.
Ioan Vermeșan zapowiadał się na groźnego po wejściu na boisko po przerwie, marnując dwie odważne próby z dystansu, z czego pierwsza wymagała od Maignana niskiej paradki, a druga minimalnie minęła zewnętrzną stronę słupka.
Gdy mecz wkraczał w ostatnie dwadzieścia minut, Matteo Gabbia wydawał się kończyć nadzieje Verona na korzystny rezultat, gdy główką trafił z bliska, lecz sędzia liniowy podniósł chorągiewkę.
Później Alexis Saelemaekers omal nie zwiększył przewagi strzałem zablokowanym na linii, ale na szczęście dla Milanu, nie potrzebowali drugiego gola, by potwierdzić jedenaste z rzędu zwycięstwo w bezpośrednich starciach, umacniając się w czołówce tabeli.
Na drugim biegunie klasyfikacji Gialloblù pozostają na ostatnim miejscu, tracąc ogromne dziesięć punktów do bezpiecznej strefy przy zaledwie pięciu spotkaniach do końca sezonu.