WYWIAD: Glenn Stromberg o Szwecji, faworytach mundialu i wspomnieniach z Italia '90
Aby przeanalizować perspektywy żółto-niebieskich, hierarchię wśród głównych faworytów i przywołać noce Italia '90, Flashscore przeprowadził wyłączny wywiad z legendą szwedzkiego futbolu, Glennem Strombergiem, obecnie ekspertem telewizyjnym.
Szwecja przygotowuje się do mundialu. Jakiego turnieju się spodziewasz, biorąc pod uwagę, że zakwalifikowała się w kontrowersyjny sposób przez Ligę Narodów, a nie zwykłą drogą?
"Osobiście uważam, że sam fakt uczestnictwa powinien być odbierany jako czysta radość. Mówimy o drużynie, która nie wygrała żadnego meczu przez dwa lata przed barażami; zdobyła to miejsce wygrywając Ligę Narodów dywizji C. Nawet tam wszystko szło bardzo dobrze: trudna sytuacja z Ukrainą, a potem mecz u siebie z Polską, w którym byli lepsi, ale udało nam się zdobyć bramkę w 90. minucie. To prawie tak, jakby wszystko było zapisane w gwiazdach, bo nic nie wskazuje na to, że Szwecja dokonała w ostatnich miesiącach jakiegoś niesamowitego powrotu. Sprowadzili dobrego trenera (Grahama) Pottera, ale on nie może czynić cudów. Wiele będzie oczywiście zależeć od (Alexandra) Isaka i (Viktora) Gyokeresa: grają na wysokim poziomie w Europie i jeśli będą w formie i zdrowi, to zobaczymy."
Jak oceniasz rywali w grupie? Tunezja, Japonia i Holandia: co to za grupa?
"To bardzo trudna grupa, i to nie tylko umiarkowanie. Holandia miała niesamowitą kampanię kwalifikacyjną, nawet jeśli (Ronald) Koeman miał po drodze wiele drobnych problemów kontuzyjnych, podobnie jak Szwecja, ale na papierze pozostają najsilniejsi. Tunezja może nie ma już tych wielkich graczy, co kiedyś w europejskich ligach, ale jako drużyna funkcjonuje dobrze. Jednak dla mnie najsilniejszą drużyną w grupie jest Japonia. Ludzie często mówią na mundialach, że Japonia jest przyzwoita, ale nigdy nie potrafi dokończyć dzieła; jednak teraz grają przerażający futbol, podobny do Brazylii czy Anglii, z niesamowitymi wynikami na wyjazdach. Mają skład, który dobrze funkcjonuje na każdej pozycji. Myślę, że każda drużyna w tej grupie wierzy, że ma duże szanse na awans, biorąc pod uwagę, ile drużyn awansuje."
Szwecja będzie budować grę w dużej mierze wokół dwóch napastników. Czy sądzisz, że brak zawodnika takiego jak Dejan Kulusevski będzie odczuwalny?
"Tak, oczywiście. Był kapitanem i punktem odniesienia, zawodnikiem, który przeszedł tutaj przez Atalantę, a potem zwiedził świat i stał się kluczową postacią w reprezentacji. Ale kadra jest już przyzwyczajona do gry bez niego od roku, więc na boisku jego brak nie będzie aż tak odczuwalny, nawet jeśli jego posiadanie byłoby ogromną zaletą. Mamy szybkość z (Anthonym) Elangą i (Tahą) Alim, którzy dobrze weszli w ostatnim meczu i są bardzo interesującymi graczami. Szwecja musi grać w określony sposób: nie mogą myśleć o dominacji czy budowaniu akcji od tyłu. Muszą wrócić do solidności w defensywie, tak jak za moich czasów: 'granit z tyłu'. Jeśli będziemy zorganizowani i silni w obronie, to z przodu mamy graczy takich jak Gyokeres i Isak, którzy potrafią strzelić przy pierwszej okazji i odwrócić losy meczu. W tej chwili zespół nie jest ani stabilny, ani pewny siebie; trener próbuje ustawienia z pięcioma obrońcami, aby zapewnić więcej bezpieczeństwa, i idzie średnio. Po zdobyciu tylko dwóch punktów w słabej grupie, udział w mundialu powinien dać im niesamowitą determinację."
Rozszerzając dyskusję, które drużyny twoim zdaniem wyglądają najlepiej podczas tego mundialu?
"Na moim szesnastym turnieju między mundialami a Euro jako ekspert, zawsze mówię to samo: liczy się to, kto przyjedzie z atakiem w najlepszej formie i bez kontuzji. W 1982 roku mniejsze narody nie wiedziały, jak utrzymać formację taktyczną w porównaniu z drużynami europejskimi czy południowoamerykańskimi; dziś każdy wie, jak się zorganizować i dobrze bronić. Więc indywidualna jakość staje się kluczowa, zawodnik, który decyduje o meczu. Drużyna z najlepszym strzelcem prawdopodobnie dotrze do finału lub półfinału. Dlatego nie można wykluczyć Francji wśród faworytów, ponieważ mają imponującą głębię ataku; trener potrafi zarządzać kondycją zawodników po długim sezonie i rotować ich bez utraty jakości. Anglia też jest bardzo silna; Tuchel to trener, który dużo wymaga i umie zainspirować grupę. Potem jest Hiszpania i drużyny południowoamerykańskie, które zawsze dobrze radzą sobie na mundialach. Brazylia, teraz z Ancelottim, pozostaje na najwyższym poziomie, jeśli zawodnicy będą postępować zgodnie z jego wskazówkami. I wreszcie Niemcy: są dumni, trudni do pokonania i nigdy nie dają się rozpraszać wewnętrznym problemom podczas turnieju."
A kto mógłby być niespodzianką, z drugiej strony?
"Słyszę to pytanie od 30 lat. Drużyna niespodzianka może dotrzeć do ćwierćfinału, jak to miało miejsce w 2002 roku, ale dojście do końca jest trudne. Brak doświadczenia na tym poziomie daje o sobie znać, wraz z presją: jeśli grasz z Brazylią, oni wiedzą, że cały kraj ich ukrzyżuje, jeśli odpadną, a to stawia przeciwnika w trudnej sytuacji. Może też wkradać się odrobina satysfakcji z tego, że do tej pory radzili sobie dobrze. W ciągu 30 lat nigdy nie widziałem prawdziwej niespodzianki, która doszłaby do końca."
Przeżyłeś mundial Italia '90. Jakie masz wspomnienia z tego doświadczenia i co oznacza dla piłkarza udział w takim turnieju?
"To było wspaniałe, szczególnie dla mnie, ponieważ grałem we Włoszech. Ale to było dziwne doświadczenie, ponieważ główny trener, Olle Nordin, posadził mnie na ławce. Dziwne jest to, że grałem także z Nordinem, gdy byliśmy w Goeteborgu, więc dobrze się znaliśmy. Ale on uznał, że stałem się 'zbyt włoski': widział mnie jako bardziej statycznego w środku pola, tylko grającego na piłce, podczas gdy on chciał, żebym używał swojego biegu do wbiegania za linię obrony, tak jak robiłem lata wcześniej. Na moje miejsce wolał wystawić Klasa Ingessona, który był w Bari i który niestety odszedł zdecydowanie za wcześnie. Pamiętam pierwszą konferencję prasową z dziennikarzami z La Gazzetta czy Lo Stadio. Zapytali Nordina: 'Doszliście do finału w '58, ale poza tym niewiele. Czy wierzycie w swoje szanse?'. On bardzo się zdenerwował i nie chciał odpowiedzieć. Wtedy włoscy dziennikarze, którzy obserwowali mnie przez sześć lat w Atalancie przeciwko największym nazwiskom, zadali mu sprytne pytanie: 'Jeśli mówisz, że nie jesteście faworytami, ale masz na ławce Glenn Stromberga, wielkiego kapitana pożądanego przez najlepsze włoskie kluby, to znaczy, że masz dziesięciu lepszych od niego. Więc dlaczego nie zamierzacie wygrać mistrzostw świata?'. Nordin nie miał zupełnie pojęcia, co powiedzieć."
A jak turniej faktycznie wyglądał na boisku dla Szwecji?
"Byliśmy absolutnie okropni. Przegraliśmy wszystkie trzy mecze tym samym wynikiem 2-1. Ten przeciwko Kostaryce był dramatyczny; w ostatnich minutach byłem zdesperowany i chciałem wziąć piłkę i zrobić wszystko sam. To był mecz, który gdybyśmy zagrali sto razy, przegralibyśmy go może raz, ale nam się to przydarzyło."
Czy jest jakaś szczególna historia o szwedzkich kibicach z tamtego okresu?
"Tak, stało się coś dziwnego. Po tygodniu na obozie treningowym zobaczyliśmy pięćdziesięciu lub stu Szwedów przed naszym hotelem z flagami i kamperami. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy na wyjazdach reprezentacji i prawie baliśmy się, że w Szwecji wydarzyła się jakaś katastrofa. Wtedy nie było internetu ani żadnego sposobu, żeby się dowiedzieć. Więc zadzwoniliśmy do domu, zapytać, czy wszystko w porządku! Powiedzieli nam, że nic się nie stało, że wszystko jest dobrze. W końcu zdaliśmy sobie sprawę, że ci ludzie po prostu postanowili śledzić mundial i jednocześnie spędzić wakacje we Włoszech w swoich kamperach. Od tego momentu rozpoczął się boom: w 2006 roku w Berlinie było 100 000 Szwedów. Dziś Szwecja jest jednym z krajów, które przywożą najwięcej kibiców na międzynarodowe turnieje."
Od autentycznego zdumienia na widok pierwszych kamperów zaparkowanych przed hotelem we Włoszech, po żółte potoki, które teraz wypełniają place i stadiony na całym świecie, Szwecja zbudowała głęboką i żywą więź z mundialem. Glenn Stromberg podzielił się swoimi bystrymi spostrzeżeniami taktycznymi i tymi wspaniałymi historiami wyłącznie z Flashscore. Dzięki swojemu bogatemu doświadczeniu i charyzmie, która zawsze go wyróżniała, po raz kolejny przypomniał nam, dlaczego mundial jest i zawsze pozostanie najbardziej porywającym turniejem. Teraz piłka jest na boisku.