Walencja pokonała Athletic Club i zrobiła wielki krok ku utrzymaniu w La Lidze
Walencja rozpoczęła mecz dynamicznie i ofensywnie co zaskoczyło kilku graczy Athleticu a tamci potrzebowali dobrych dziesięciu minut by złapać rytm.
Nawet wtedy szybki Nico Williams miał problemy z pokonaniem obrońcy. Pierwszy groźny strzał oddał Oihan Sancet ale Athletic numer osiem posłał piłkę minimalnie obok bramki.
Hugo Duro samotnie walczył na przedzie dla Los Che a choć goście nie zagrażali w ataku to zmuszali gospodarzy do ciężkiej pracy za każdą piłkę.
To właśnie Duro wywalczył rzut karny dla Walencji wbrew przebiegowi gry po faulu Yuri Berchiche ale napastnik trafił tylko w poprzeczkę.
Dziesięć minut przed przerwą Williams wyglądał na przygnębionego przez problemy z kontuzją i od razu zastąpił go brat Inaki.
Na starcie drugiej połowy obie drużyny pokazały więcej aktywności jednak brakowało realnych okazji pod bramkami.
Gdy Williams w końcu minął obronę Walencji to trafił tylko w ręce Stole Dimitrievskiego swoim mocnym strzałem.
Goście zmieniły Duro Pepelu i Diego Lopesa dwadzieścia minut przed końcem a natychmiast dwóch z nowych Largie Ramazani i Umar Sadiq uczestniczyło w szybkiej kontrze która zakończyła się mocnym głową Sadiqa obok bezradnego Unai Simona.
Dzięki temu reszta spotkania była bardziej otwarta choć sześć wślizgów Jose Gayi więcej niż u kogokolwiek świadczy o tym że Walencja broniła się w końcówce.
Los Che zajmują teraz dwunaste miejsce z 42 punktami po tym zwycięstwie pięć oczek nad strefą spadkową.
Athletic wciąż walczy o europejskie puchary ale z trzema meczami do końca są na dziewiątej pozycji poza miejscami dającymi kwalifikację.