Arsenal odnosi zwycięstwo i zbliża się do tytułu po decyzji VAR anulującej bramkę West Hamu w doliczonym czasie
Drużyna Nuno Espirito Santo mogłaby zrozumieć wszelkie obawy przed meczem z Arsenalem, który wydawał się zdeterminowany w dążeniu do pierwszego tytułu od 22 lat.
Kanonierzy byli bliscy gola w pierwszych 10 minutach, gdy Mads Hermansen odbił głowę Leandro Trossarda, a druga próba Belga odbiła się od słupka.
Konstantinos Mavropanos skutecznie zablokował głowę Riccardo Calafioriego po rzucie wolnym Declana Rice'a, co trzymało obronę West Hamu w ciągłym napięciu.
Tymczasem nie wszystko szło po myśli Mikela Artety, gdy Ben White doznał urazu i został zastąpiony przez Martina Zubimendiego po starciu z Crysenciem Summervillem.
Przesunięty na prawą obronę Rice dał gospodarzom szansę na pierwszy cios, gdy Summerville popędził do przodu i chybił obok bramki.
Pierwszą połowę West Ham zakończył obiecująco, z Davidem Rayą broniącym znakomicie po głowie Taty Castellinosa, który został świetnie podany przez Aarona Wan-Bissakę po emocjonującej odsłonie.
Arteta wprowadził kolejną zmianę taktyczną na drugą połowę, wstawiając Cristhiana Mosquerę zamiast Calafioriego i wracając Rice'a do pomocy, ale to nie uchroniło Arsenalu przed ospałym startem po przerwie.
Chaotyczny przebieg gry bardziej odpowiadał West Hamowi, a zmiennik Pablo był blisko wielkiego przełomu dla ich walki o utrzymanie, gdy strzelił obok bramki po idealnym dośrodkowaniu El Hadjiego Malicka Dioufa.
Zespół Espírito Santo miał jeszcze lepszą okazję na gola, gdy Raya cudem obronił strzał Mateusa Fernandesa z bliska, co na moment zagroziło marzeniom Arsenalu o tytule.
To okazało się kluczowym momentem, bo Trossard strzelił pierwszego gola w tym roku po odbiciu piłki z bliskiej odległości po podaniu Martina Odegaarda, zachowując szansę na mistrzostwo Premier League i pogłębiając problemy West Hamu.
Pod koniec meczu nie brakowało dramatycznych chwil, gdy Callum Wilson trafił na 1:1 w ostatniej akcji, dając gospodarzom nadzieję, ale Pablo został ukarany za faul na Rayi i Arsenal dowiózł trzy punkty w widowiskowy sposób.
To ciężki cios dla West Hamu, który traci punkt do Tottenhamu, mając rozegrany jeden mecz więcej w walce o pozostanie w lidze.
Tymczasem te trzy punkty wieńczą udany tydzień dla Arsenalu, którego marzenia o dublet w Premier League i Lidze Mistrzów UEFA są nadal realne.