Rayo Vallecano odpiera powrót AEK Ateny i awansuje do półfinału Ligi Konferencji

Rayo Vallecano odpiera powrót AEK Ateny i awansuje do półfinału Ligi Konferencji

Jedynym poprzednim przypadkiem, gdy AEK odrobiło stratę 3-0 z pierwszego meczu w europejskich rozgrywkach, był pojedynek z Queen's Park Rangers z udziałem Gerry'ego Francisa i Stana Bowlesa, lecz hałaśliwy tłum na stadionie szybko zaczął śnić o powtórce z 1977 roku po niesamowitej pierwszej połowie.

Tymczasem wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyby Andrei Ratiu z Rayo wykorzystał okazję w piątej minucie, ale Rumun w niewytłumaczalny sposób minął się z piłką z sześciu metrów, mając bramkę na widelcu.

To pudło nie było tylko chwilową ulgą, stało się iskrą do niezwykłego odwrócenia losów.

W 11 minucie Zini mocnym strzałem z ośmiu metrów otworzył wynik spotkania, jako że Angolczyk bez problemu minął pomocnika Rayo Pathe Cissa i przejął długie wrzutki w pole karne. 

Kilka minut po 20 minucie Ratiu kontynuował swój pechowy wieczór, tym razem sfaulował Aboubakary'ego Koitę w polu karnym po fenomenalnym dryblingu Maurytańczyka.

Kapitan AEK Razvan Marin pewnie wykorzystał rzut karny, zmniejszając przewagę do jednego gola, a Rumun prawie dokończył remontadę tuż przed przerwą, lecz jego potężny strzał z dystansu wybił na rzut rożny bramkarz Rayo Augusto Batalla.

Przerwa nie przyniosła wytchnienia oszołomionej hiszpańskiej drużynie, ponieważ sześć minut po wznowieniu Zini wyskoczył do centr Derecka Kutesy, a jego delikatne uderzenie głową minęło Batallę i wpadło w dalszy róg bramki.

Rayo nie stwarzało zagrożenia w ataku, więc mało kto spodziewał się ich gola, ale niespełna 10 minut po straceniu przewagi w dwumeczu, znów prowadzili na sumę meczów.

Isi Palazon wywalczył miejsce, z którego wbiegł w pole karne AEK, a jego precyzyjne wykończenie oddało Hiszpanom kontrolę nad starciem.

W wieczorze pełnym emocji, najbliżej wyrównania dla gospodarzy było w 66 minucie.

Pacha Espino niepotrzebnie zwlekał z piłką we własnym polu karnym, co pozwoliło Lazarosowi Roty odebrać mu futbolówkę i posłać niski cross w pole bramkowe, gdzie Zini nie zdołał ustawić stopy i sfinalizować akcji z dwóch metrów.

To okazał się ostatni przebłysk nadziei dla Greków, którzy mimo heroicznej pogoń, nie zdołali wyrównać, umożliwiając Rayo awans do pierwszego w historii półfinału europejskiego pucharu.