Późny gol zapewnia Bragie minimalne zwycięstwo nad Freiburgiem w pierwszym meczu półfinału Ligi Europy

Późny gol zapewnia Bragie minimalne zwycięstwo nad Freiburgiem w pierwszym meczu półfinału Ligi Europy

Braga rozpoczęła swój pierwszy od 15 lat półfinał Ligi Europy w idealnym stylu, strzelając gola już po niespełna dziesięciu minutach za sprawą Demir Ege Tiktaza.

Jordy Makengo nie poradził sobie z głęboką piłką dośrodkowaną, a jego słabe wybijanie głową pozwoliło Víctorowi Gomezowi opanować futbolówkę i podać ją do Tiktaza, który wślizgiem pokonał Noah Atubolu.

Goci wyglądali na oszołomionych, ale szybko dostali szansę na odzyskanie inicjatywy, gdy błąd w obronie na środku boiska otworzył drogę Janowi-Niklasowi Beste, który pobiegł w głąb pola karnego i podał piłkę do Vincenza Grifo, ten umieścił ją w siatce, zdobywając swój szósty europejski gol w tym sezonie.

Tymczasem zamiast Grifo to Atubolu zapewnił swojemu zespołowi remis do przerwy, broniąc znakomitego rzutu karnego w doliczonym czasie pierwszej połowy.

Bramkarz rzucił się w prawą stronę, by zatrzymać Rodriga Zalazara po tym, jak Philipp Lienhart został niesłusznie ukarany za faul na Gustaffie Lagerbielke po analizie VAR.

Emocjonujący finisz pierwszej odsłony szybko przeszedł w ostrożny początek drugiej połowy, która nabrała tempa, gdy Maximilian Eggestein zmusił Lukasa Hornicka do niepewnej interwencji po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na dalszy słupek.

W miarę upływu czasu podopieczni Juliana Schustera zmienili taktykę z polowania na zwycięstwo na obronę remisu, cofając się głęboko, by zirytować gospodarzy.

Ich plan prawie się powiódł, ale Dorgeles zapewnił dramatyczne zwycięstwo w drugiej minucie doliczonego czasu.

Atubolu zdołał tylko odbić strzał Vitora Carvalho prosto pod nogi 21-latka, który spokojnie dobili piłkę do pustej bramki, dając swojej drużynie cenne prowadzenie przed rewanżem w Niemczech za tydzień.