Bruno Fernandes na celowniku, Portugalia ogrywa Chile w sparingu przed mundialem
Nie było zaskoczeniem, że od pierwszych minut to ekipa z Półwyspu Iberyjskiego narzuciła swoje tempo, mając w rankingu FIFA aż 49 miejsc przewagi nad przeciwnikami.
Już w 5. minucie Lawrence Vigouroux musiał wykazać się niezwykłym refleksem, by wybronić strzał głową Rubena Diasa po dośrodkowaniu Joao Cancelo. Kilka chwil później jeszcze bliżej zdobycia gola był Rafael Leao po sprytnym podaniu piętą Cristiano Ronaldo, uderzył w kierunku bliższego słupka, ale piłka minimalnie minęła cel.
W połowie pierwszej połowy kapitan Portugalii spokojnie skierował piłkę do bramki, ale sędzia wychwycił spalonego. Leao prezentował się obiecująco przed przerwą, ale jego występ został przerwany po starciu z Ivanem Romanem, które zakończyło się bezpośrednimi czerwonymi kartkami dla obu zawodników.
Gospodarze dokonali kilku planowych zmian na przerwę, ale to jeden z graczy, który pozostał na boisku, omal nie otworzył wyniku. Cancelo popisał się akrobatycznym strzałem przewrotką, który musiał być wybity nad poprzeczkę.
Portugalia nie musiała długo czekać na objęcie prowadzenia, a bohaterami zostali dwaj rezerwowi. Ruben Neves precyzyjnym podaniem przeciął obronę rywali, odnajdując Goncalo Guedesa, który wbiegł w pole karne i z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki.
Na 15 minut przed końcem Bruno Fernandes zdobył drugiego gola dla Portugalii, umieszczając piłkę w siatce i zapisując na swoim koncie 29. trafienie w barwach narodowych.
Mimo to Chile zdołało zdobyć bramkę honorową w doliczonym czasie gry. Po rzadkiej akcji ofensywnej Lucas Cepeda uderzył nisko, a piłka odbiła się od ziemi i wpadła do bramki, pokonując Rui Silvę.
Dla tymczasowego selekcjonera Nicolasa Cordovy to zaledwie trzecia porażka w ósmym meczu (4 zwycięstwa, 1 remis). Jego reprezentacja nie zagra na mundialu, Chile nie awansowało już po raz trzeci z rzędu, po tym jak wcześniej dwukrotnie odpadło w 1/8 finału w 2010 i 2014 roku.
Z kolei drużyna Roberto Martineza może pochwalić się serią ośmiu meczów bez porażki u siebie (7 zwycięstw, 1 remis). To na pewno podbuduje ich pewność siebie przed ostatnim sparingiem z Nigerią, który poprzedzi mecz otwarcia grupowego w Houston z Demokratyczną Republiką Konga.