Manchester City odrabia straty w końcówce i minimalnie pokonuje Southampton, awansując do finału Pucharu Anglii
Swięci po raz pierwszy od finału play-offów Championship 2023/24 przyjechali na Wembley, wcześniej eliminując w Premier League Fulham i wtedy liderujące Arsenal.
Na ich drodze stanęli aktualni liderzy najwyższej klasy rozgrywkowej, którzy po raz ósmy z rzędu walczyli w półfinale, dokonując ośmiu zmian w składzie względem poprzedniego meczu.
To nie wpłynęło na wczesny rytm City, którzy dwukrotnie próbowali przedrzeć się za obronę, lecz zostali powstrzymani przez minimalne spalone Omara Marmousha.
Flaga liniowego znów odegrała kluczową rolę w pierwszych piętnastu minutach, tym razem unieważniając gola Leo Scienzy, który wydawał się otwierać wynik.
Southampton z pewnością dotrzymywało kroku w wyrównanej pierwszej połowie, ale City dominowało w posiadaniu piłki i strzałach, z Marmoushem blisko gola po uderzeniu z bliska, które Daniel Peretz pewnie obronił.
To był jedyny celny strzał przed przerwą z obu stron, co oznaczało, że drużyna z Championship nie oddała ani jednego uderzenia.
Utrzymując passę bez gola w pierwszej połowie Pucharu Anglii w tym sezonie, Southampton mogło być zadowolone z remisu do przerwy, który prawie stał się podstawą do objęcia prowadzenia, gdyby nie dobrze ustawiony powrót Nathana Akego, blokujący Toma Fellowsa.
Tak czy inaczej, to nie był zwiastun dalszych wydarzeń, ponieważ Pep Guardiola dokonał podwójnej zmiany przed godziną gry, zwiększając presję na Świętych.
Oni pozostawali solidni w obronie, co skłoniło do dalszych wzmocnień w postaci Erlinga Haalanda i Nico O'Reilly'ego, a wkrótce potem desperacko bronili się, gdy Peretz zatrzymał Gonzaleza, zanim Tijjani Reijnders chybił wolejem.
Niesamowicie, po nieustannych atakach City, to kibice Southampton oszaleli z radości 11 minut przed końcem, gdy Finn Azaz przyjął piłkę na pierś i huknął nie do obrony obok Jamesa Trafforda drugim dotykiem.
Niestety dla fanów Świętych, ten wynik przetrwał zaledwie cztery minuty, dzięki Jeremy'emu Dokiemu, którego precyzyjny strzał odbił się od Jamesa Bree, zmieniając tor i pokonując Peretza.
Tylko cztery minuty później Gonzalez znalazł przestrzeń i z dystansu wpakował piłkę do siatki, odwracając losy spotkania przy minimalnym czasie.
Southampton rzuciło wszystko do ataku, przetrwało kontrę dzięki wybijaniu z linii bramkowej Savinho, ale ostatecznie nie zdołało odpowiedzieć, co pozwoliło City awansować do finału kosztem rywali.
Jako zespół z drugiej ligi, Southampton wygrało te rozgrywki tylko raz, w sezonie 1975/76, ale teraz szanse na powtórkę prysły, a uwaga przenosi się na walkę o awans z Championship.
Co do ekipy Guardioli, marzenia o kolejnym trypletie krajowym trwają, z finałowym starciem przeciwko Chelsea lub Leeds United na horyzoncie.