Juventus umacnia pozycję w czołowej czwórce po zwycięstwie nad Bologną w Serie A

Juventus umacnia pozycję w czołowej czwórce po zwycięstwie nad Bologną w Serie A

Bologna nie straciła gola przed przerwą w żadnym z poprzednich dziewięciu meczów na wyjeździe, ale dzisiejszej nocy ekipa z Turynu przełamała impas już po 90 sekundach.

To był już trzeci raz, gdy naciskali na obronę Bologny w ich polu karnym, więc nie było przesady w stwierdzeniu, że gol wisi w powietrzu, i rzeczywiście nadeszło, gdy Francisco Conceicao podał piłkę do Pierre'a Kalulu, którego dośrodkowanie musnął Jonathan David, wpisując się na listę strzelców.

Gospodarze myśleli, że prowadzą dwoma golami dziesięć minut później, lecz celny strzał Conceicao został anulowany z powodu spalonego, zanim Portugalczyk otrzymał kolejną prostopadłą piłkę w środku połowy, ale tym razem Federico Ravaglia sparował jego uderzenie.

Stara Dama utrzymywała presję i omal nie zdobyła drugiego gola w 34 minucie, gdy dośrodkowanie zostało półwyjaśnione na skraj szesnastki, gdzie Emil Holm potężnie uderzył półwolejem, trafiając w poprzeczkę.

Krótko przed przerwą dynamiczny Conceicao wsunął prostopadłą piłkę do Davida, ale Kanadyjczyk posłał swój strzał obok bramki i poza boisko, dzięki czemu Bologna schodziła na pauzę wciąż w grze, mimo że ich jedyną godną uwagi akcją w pierwszej połowie był strzał Tommasa Pobegi z dystansu, który minął bramkę.

Riccardo Orsolini huknął obok bramki tuż po wznowieniu gry, co przypomniało o sile gości, którzy trafiali do siatki w poprzednich czternastu wyjazdowych spotkaniach.

Lecz Bianconeri szybko odzyskali kontrolę i definitywnie odskoczyli na 12 minutach drugiej połowy, gdy po dłuższej akcji substytut Khephren Thuram головой wpakował do siatki dośrodkowanie Westona McKenniego.

Pięć minut później Bologna zmarnowała świetną okazję na zmniejszenie strat, gdy nisko podana piłka przez Nadira Zorteę została huknięta w słupek przez Jonathana Rowe.

Ostatnia kwarta meczu upłynęła bez większych emocji pod bramkami, a Juve pewnie zwyciężyło, dzięki czemu Luciano Spalletti mógł uczcić dwuletnie przedłużenie kontraktu, z ekipą przedłużającą serię bez porażki we wszystkich rozgrywkach do ośmiu spotkań.

Bologna straciła szansę na piąte z rzędu zwycięstwo na wyjeździe, choć mało kto dziwił się, że ich passa zakończyła się tutaj, biorąc pod uwagę brak wygranej w 30 bezpośrednich pojedynkach.