Powody, dla których Real Madryt i Florentino Perez postawili na ryzykowny powrót Jose Mourinho
Długo wyczekiwany powrót Jose Mourinho na Stadion Santiago Bernabeu stał się faktem.
Dopiero jeden z najbardziej chaotycznych sezonów w historii skłonił Pereza do ponownego sięgnięcia po Mourinho, który podobnie jak zespół rozpaczliwie potrzebuje sukcesu po długim okresie bez trofeów.
Na boisku Real zawiódł zarówno w kraju, jak i w Europie, co wywołało napięcia między zawodnikami a kibicami.
Doszło do bójki w szatni, która skończyła się wizytą Federico Valverde w szpitalu, podczas gdy fani protestowali przeciwko Perezowi i supergwiazdorowi Kylianowi Mbappe.
Po porzuceniu projektu Superligi Europejskiej, w ostatnich miesiącach Perez i Real ponownie skupili się na walce z odwiecznymi rywalami z Barcelony.
Trzynaście lat po odejściu Mourinho, waleczny portugalski weteran wraca z podobnym zadaniem jak w 2010 roku – powstrzymać Barcelonę, za wszelką cenę.
Wtedy musiał mierzyć się z niepokonaną drużyną Pepa Guardioli, teraz czeka go rywalizacja z wielkimi artystami Hansiego Flicka.
Real wierzy, że Mourinho znów przemieni utalentowany, ale kruchy zespół w bezkompromisową grupę zwycięzców.
Nominacja Mourinho, po kilku sezonach spędzonych z dala od europejskiej elity, w Turcji i rodzimej Portugalii, to niewątpliwie hazard.
Jednak prezydent Realu, mający 79 lat, kusił się o ten ruch od wielu lat.
Perez nigdy nie stracił szacunku dla Mourinho po jego pierwszej kadencji w klubie, którą prezes uważa za fundament późniejszych europejskich sukcesów Realu, czyniący drużynę bardziej odporną i twardszą.
Mourinho sam nie zdołał doprowadzić ich do upragnionego dziesiątego Pucharu Europy, ale jego następca Carlo Ancelotti dokonał tego w 2014 roku.
W ciągu następnej dekady doszło jeszcze pięć takich triumfów dla rekordowo piętnastokrotnych zwycięzców.
„Podniósł nasz poziom rywalizacji... i stamtąd zdobyliśmy sześć Pucharów Europy w 10 lat” – powiedział Perez w maju.
Perez przyznał w 2013 roku, że Mourinho odchodził za obopólną zgodą, a nie na skutek jego często używanej siekiery. To był niedokończony projekt.
W kolejnych latach Real przejął antagonistyczne nastawienie Mourinho, wzmacniając atmosferę, którą stworzył.
Co tydzień na klubowym kanale telewizyjnym krytykują „skorumpowanych” sędziów i toczą boje z LaLiga oraz UEFA.
Scena jest gotowa na powrót Mourinho, a Perez liczy, że 63-latek zdoła również opanować szatnię.
Niezwykle rywalizacyjny Mourinho udowodnił, że potrafi zarządzać gwiazdami i ich ego, w tym Cristiano Ronaldo, wykazując się autorytetem i osobowością.
Mourinho potrafi też brać na siebie ciepło ze strony mediów i chronić zawodników przed presją i krytyką, tak jak robił to regularnie podczas poprzedniego pobytu w Madrycie.
Trener poprowadził zespół do najlepszego sezonu w lidze, sięgając 100 punktów w sezonie 2011/12, gdy zakończył krajową dominację Barcelony.
Konserwatywny Mourinho, którego Benfica zakończyła sezon bez porażki w portugalskiej ekstraklasie, mimo trzeciego miejsca, może także naprawić nieszczelną obronę Realu.
Niewątpliwe ryzyko
To jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jeśli nie, Real może całkowicie się rozpaść.
Wątpliwe, czy Mourinho zdoła nawiązać kontakt z młodszymi zawodnikami. Jego metody mogły działać 10 czy 20 lat temu, ale obecne pokolenie nie reaguje na nie tak dobrze.
Portugalczyk nie zdobył tytułu mistrzowskiego od 11 lat, a jedynym trofeum w ostatnich dziewięciu jest Liga Konferencji z Romą, co sugeruje, że nie należy już do czołówki prawdziwych europejskich gigantów.
Zatrudnienie Mourinho może być desperackim posunięciem Pereza, który ulega nostalgii zamiast spójnej strategii.
Od czasu odejścia Mourinho, Real prosperował pod wodzą menedżerów i trenerów o łagodniejszym podejściu – Ancelottiego, Zinedine’a Zidane’a – a nie dyscyplinarnych.
„Uważam go za wspaniałego profesjonalistę, ale nie chcę go w Realu Madryt. Sądzę, że inni trenerzy byliby bardziej wykwalifikowani do prowadzenia klubu mojego życia” – powiedział były bramkarz Realu Iker Casillas wcześniej w maju.
Podczas wyczerpującej poprzedniej kadencji Mourinho promował Diego Lopeza kosztem hiszpańskiego mistrza świata Casillasa – jednej z wielu decyzji, które podzieliły opinię.
Mourinho wywołał też zamieszanie w lutym, gdy jego Benfica grała z Realem w play-offach Ligi Mistrzów.
Skrzydłowy Realu Vinicius Junior twierdził, że padł ofiarą rasistowskich obelg ze strony Gianluki Prestianniego z Benfiki, ale Mourinho stwierdził, że portugalski klub nie może być rasistowski, bo jego największą ikoną jest Eusebio.
To może nie być najlepszy początek w szatni.
Być może Perez uważa, że nawet jeśli kadencja Mourinho zakończy się w ogniu, pochłonie gnijące elementy w klubie i umożliwi nowy start. Ale najpierw przygotujcie popcorn na to widowisko.