Cunha trafia dla Manchesteru United w starciu z Chelsea po czwartej porażce z rzędu w Premier League

Cunha trafia dla Manchesteru United w starciu z Chelsea po czwartej porażce z rzędu w Premier League

Obie ekipy podchodziły do tego spotkania po niedawnych klęskach w Premier League, co nie stanowiło idealnego przygotowania do kluczowego pojedynku w walce o kwalifikację do Ligi Mistrzów UEFA.

Chelsea wykazywało szczególne pragnienie zdobycia punktów, biorąc pod uwagę, że odnieśli tylko jedno zwycięstwo w ostatnich siedmiu meczach na własnym boisku, i to oni stanowili większe zagrożenie podczas dość ostrożnej pierwszej połowy.

Estêvão był bliski otwarcia wyniku, gdy jego zwód z dystansu odbił się od słupka, co okazało się jego jedynym znaczącym akcentem, zanim kontuzja zmusiła go do opuszczenia boiska wkrótce potem.

Enzo Fernández następnie chybił o włos strzałem z obręczy szesnastki, gdy Chelsea nabierało rozpędu, lecz goście wykorzystali swój jedyny celny strzał w tej części gry, a Matheus Cunha pewnie wykończył akcję po podaniu Bruna Fernandesa.

Po przerwie to Chelsea musiało przejąć inicjatywę, aby zachować szanse na miejsce w czołowej czwórce.

I tak się stało, dwukrotnie trafiając w poprzeczkę po dośrodkowaniach w pole karne.

Pierwszy raz Liam Delap kiwnięciem głowy skierował piłkę w słupek, potem Noussair Mazraoui przypadkowo powtórzył to samo, choć ta akcja i tak zostałaby anulowana, ponieważ wcześniej trafiła w rękę Wesleya Fofany.

Cole Palmer również spudłował, ale oczekiwany szturm Chelsea nigdy nie nastąpił.

Moisés Caicedo był boleśnie blisko pokonania bramkarza strzałem w dolny róg pod koniec meczu, jednak Czerwone Diabły ostatecznie czuli się pewnie, broniąc skromnej przewagi.

Rezultat ten tylko potęguje presję na Liama Roseniora, który być może będzie musiał skupić się na awansie do innej europejskiej rywalizacji zamiast Ligi Mistrzów, zwłaszcza że rywale czają się tuż za nimi.

United tymczasem powiększyło przewagę do 10 punktów nad Chelsea w tabeli, dzięki drugiemu w historii podwójnemu triumfowi w bezpośrednich starciach Premier League z The Blues, podczas gdy tymczasowy menedżer Michael Carrick zyskuje kolejne uznanie za pracę wykonaną odkąd zastąpił Rubena Amorima na początku sezonu.