Cardoso kontra Santos: 'Mini-Mourinho' stają naprzeciw siebie w finale Ligi Mistrzów CAF

Cardoso kontra Santos: 'Mini-Mourinho' stają naprzeciw siebie w finale Ligi Mistrzów CAF

Miguel Cardoso, trener Sundowns, trzeci sezon z rzędu bierze udział w finale i ma nadzieję w końcu podnieść trofeum. Jego przeciwnik, Alexandre Santos z AS FAR, po raz pierwszy znalazł się w tej sytuacji.

Cardoso uległ Al Ahly, gdy kierował Esperance w decydującym meczu w 2024, a po przenosinach do Sundowns w 2025 roku niespodziewanie przegrał z Pyramids. Teraz za wszelką cenę chce przełamać pechową serię.

Santos święcił triumfy na arenie krajowej z angolskim zespołem Petro de Luanda. To właśnie on wyeliminował Sundowns w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w sezonie 2021/22, co było ogromnym zaskoczeniem. Petro w końcu uległo Wydad Casablanca w półfinale.

Santos objął stery AS FAR w lutym 2025 roku i teraz staje przed największym wyzwaniem w swojej karierze.

Dotychczas tylko jeden szkoleniowiec z Portugalii sięgnął po to trofeum, a przy tym pozostaje rekordzistą z czterema zwycięstwami.

Manuel Jose cztery razy wygrał ligę z egipskim potentatem Al Ahly w latach 2001-2008. To o jeden tytuł więcej niż Pitso Mosimane z RPA, który zdobył mistrzostwo z Sundowns oraz Al Ahly.

Cardoso jest zdania, że Europejczycy, a zwłaszcza rodacy z Portugalii, nie doceniają afrykańskiego futbolu. Liczy jednak, że udział dwóch portugalskich szkoleniowców w finale zmieni tę perspektywę.

„Europa, a mogę mówić o swoim kraju Portugalii, nie rozumie poziomu Ligi Mistrzów w Afryce” – powiedział Cardoso.

Szkoda, że Portugalia nie zauważa sukcesów, jakie odnoszą jej trenerzy w Afryce. Nawet Manuel Jose nie otrzymuje uznania za to, czego dokonał na tym kontynencie.

To przykre - odnoszę się do moich rodaków - że bardziej cenią szkoleniowca, który utrzymuje klub w lidze hiszpańskiej lub francuskiej, niż sukces w afrykańskiej piłce.

Cardoso jednak podkreśla, że dobrze mu się pracuje w Afryce i z dumą nosi portugalską flagę na tym kontynencie.

Czuję ogromną dumę będąc portugalskim szkoleniowcem w Afryce. To, czego nauczyłem się dzięki afrykańskiej piłce, pomogło mi wzrosnąć zarówno jako trener, jak i człowiek. Różnorodność sytuacji i kultur sprawia, że czuję się wyjątkowo, mogąc pracować w Afryce – stwierdził.

Cardoso zapewnia, że między nim a Santosem panuje obopólny respekt, który narastał przez lata, ponieważ obaj mają podobne ścieżki kariery.

Nasze drogi są podobne - obaj byliśmy asystentami i zrobiliśmy wspaniałe kariery. Dokonaliśmy pięknych rzeczy. Mamy ze sobą kontakt - nie bywamy u siebie, ale wymieniamy się wiadomościami, gdy jest odpowiednia pora - wyjaśnił Cardoso.

Zbudowaliśmy relację opartą na wzajemnym szacunku. Uznaję jego dokonania zarówno jako asystenta, jak i pierwszego szkoleniowca. Po półfinałach pisaliśmy do siebie - on pogratulował mi, a ja jemu.

Nie chodzi o pojedynek trenerów. To zespoły rywalizują na boisku, a nie my. Trzeba to sobie uświadomić. Każdy z nas wykona swoją pracę z należytym szacunkiem. Obaj pragniemy zwycięstwa, ale tylko jeden będzie zadowolony na koniec.

Stoi przed nami szansa na zapisanie się w annałach futbolu, będziemy o nią walczyć, ale z zachowaniem fair play.

Wiełu uważa AS FAR za outsidera, jednak Santos jest przekonany, że właściwa taktyka i dobre wykonanie pozwolą jego drużynie sprawić niespodziankę.

Zdajemy sobie sprawę z potęgi rywala, Mamelodi Sundowns - przyznał w rozmowie z CAFOnline. To ekipa doskonale zorganizowana, mająca spore doświadczenie na arenie afrykańskiej. Stawiamy na zdyscyplinowanie taktyczne, mniej pomyłek i wykorzystywanie sytuacji, które stworzymy.

Poświęcamy mnóstwo czasu na przygotowanie psychiczne, by piłkarze wyszli na boisko pewni siebie i z silną wolą.

Każdy finał wiąże się z presją, ale można ją przekuć w motywację. Kładziemy nacisk na spokój i skupienie - zawodnicy mają być pewni siebie, szanować przeciwnika, ale się go nie bać. Dotarcie do finału to dowód, że jesteście tego warci.

Ostatni finał AS FAR miał miejsce w 1985 roku - wówczas zespół z Rabatu pokonał Bilima z Zairu. Za sterami siedział wtedy brazylijski szkoleniowiec Jose Faria. To była bardzo długa przerwa, zanim znów pojawiła się okazja.

AS FAR to klub o wielkiej tradycji, a jego fani zasługują na kolejne kontynentalne trofeum. Mamy szacunek dla historii tego klubu i zdajemy sobie sprawę, jak wielkie to wyzwanie. Zrobimy wszystko, by sprowadzić puchar tam, gdzie jego miejsce.

Drugi mecz finałowy zostanie rozegrany w Rabacie 24 maja.