Bruno Fernandes o triumfie na mundialu, grze z Ronaldo i wspomnieniach o Jocie

Bruno Fernandes o triumfie na mundialu, grze z Ronaldo i wspomnieniach o Jocie

Portugalia znajduje się w grupie z Kolumbią i Uzbekistanem, a Fernandes podkreśla, że pierwszym celem zawsze jest wyjście z grupy. Jest jednak przekonany, że mają wystarczający talent, aby w tym roku sięgnąć po najwyższe laury.

„Najlepsza drużyna to ta, która wygrywa, więc mam nadzieję, że na koniec turnieju będziemy mogli powiedzieć, że to my nią jesteśmy” – powiedział dziennikarzom w Houston we wtorek. „Mamy bardzo silny zespół, znakomite indywidualności, a dzięki naszym atutom jako zawodników tworzymy zgrany i zjednoczony kolektyw”.

„Naszym głównym celem jest najbliższy mecz (przeciw Kongo) i skupienie się na każdym spotkaniu z osobna. Musimy koncentrować się na kolejnym kroku, a nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość”.

„Ta reprezentacja ma wielu świetnych piłkarzy, którzy potrafią przesądzić o losach meczu. Wiemy, że niektórzy są bardziej rozpoznawalni niż inni, ale to nie umniejsza ich umiejętnościom indywidualnym”.

Portugalia będzie zdecydowanym faworytem w starciu z Kongo, jednak Fernandes przestrzega kolegów przed lekceważeniem rywala.

„Przede wszystkim ranking (światowy) nie ma większego znaczenia w tego typu turniejach. Kongo to bardzo zdolna drużyna, ma ogromną jakość, a jej zawodnicy grają w czołowych ligach” – powiedział.

„To zespół fizyczny. Potrafią grać w ustawieniu z czterema lub pięcioma obrońcami i są skuteczni w przejściu z obrony do ataku dzięki swojej szybkości. My wiemy, na co nas stać i co musimy zrobić w defensywie”.

„Każda reprezentacja jest inna. Gra się z afrykańskimi drużynami, które nie prezentują identycznego stylu. Wiemy, co potrafią. Mam dwóch dobrych przyjaciół w ekipie Kongo, z którymi grałem w Manchesterze United”.

„Mogą nam sprawić kłopoty, ale przygotowaliśmy się na to, co są w stanie zrobić. Są silni fizycznie i groźni w kontrataku. Bardzo dobrze radzą sobie z dośrodkowaniami z prawej flanki – nad tym pracowaliśmy”.

„Spodziewamy się trudnego meczu, nie tylko z nimi, ale ze wszystkimi rywalami na mistrzostwach świata”.

Fernandes przyznaje, że przed rozpoczęciem turnieju odczuwa nerwy, ale niekoniecznie uważa to za coś złego.

„Zawsze jestem zdenerwowany, czuję się jak przed pierwszym meczem. Teraz też mam tremę. To pozytywne napięcie i chęć wyjścia na boisko” – powiedział.

„Nerwy są częścią tego. Reprezentujemy nasz kraj i naszych rodaków, marzenia tysięcy chłopców i dziewcząt oglądających nas z Portugalii, którzy nam kibicują. Sam kiedyś byłem takim dzieckiem. Miałem namalowaną flagę na twarzy. Mam nadzieję, że dzieci, które nas podziwiają, poczują jutro to samo i będą mogły marzyć”.

Cristiano Ronaldo zagra na szóstym mundialu, a Fernandes podkreśla, że gra u jego boku wciąż jest dla niego zaszczytem.

„Dla nas wszystkich w tej kadrze dorastanie z oglądaniem gry Ronaldo to ogromny honor, że teraz możemy występować obok niego w jednej drużynie”.

„Wiemy, jak wielką pasję wkłada w grę dla Portugalii. Jest bardzo podekscytowany, tak jak na każdych poprzednich mistrzostwach, w których brał udział”.

Fernandes zdradza, że będą mieli w pamięci byłego kolegę z drużyny Diogo Jotę, który zginął w wypadku samochodowym w zeszłym roku i prawdopodobnie odegrałby dużą rolę w ich składzie na mundial.

„Jest dla nas ważny, ktoś, kto był w grupie przez długi czas. Kogoś, z kim grałem w reprezentacji U-21, a potem razem trafiliśmy do pierwszej drużyny”.

„Wszyscy o nim mówili. Był świetnym kolegą, bardzo skromnym i pełnym pasji do tego, co robił dla naszego kraju i dla futbolu. Nadal jest częścią naszej grupy”.