Brentford zmarnował szansę na wejście do pierwszej szóstki po bezbramkowym remisie z Fulham
Świetny sezon zapewnił Brentford walkę o kwalifikację do Ligi Mistrzów UEFA z sześcioma spotkaniami przed końcem przed tym pojedynkiem co było całkowicie nieoczekiwane gdy latem Thomas Frank ustąpił miejsca Keithowi Andrewsowi na pozycji głównego trenera.
Fulham jednak stracił zaledwie trzy punkty do Pszczoł przed pierwszym gwizdkiem samemu dążąc do europejskiego biletu.
Z tyloma na szali nie dziwiło ostrożne starcie w pierwszej połowie gdzie obie ekipy rzadko stwarzały okazje.
Gospodarze byli groźniejsi gdy Igor Thiago minął się z bramką głową a Dango Ouattara dał się łatwo obronić przed tym jak Keane Lewis Potter posłał piłkę nad poprzeczką z bliskiej odległości w najlepszej szansie przed przerwą.
Na drugiej stronie Ryan Sessegnon również przestrzelił z podobnej pozycji podczas gdy passa Fulham bez gola w pierwszej połowie wyjazdowych meczów wydłużyła się do dziesięciu we wszystkich rozgrywkach.
Druga połowa potoczyła się podobnie z brakiem ciągłego nacisku z obu stron.
Ponownie Brentford wydawał się bardziej ofensywny a Mikkel Damsgaard omal nie otworzył wyniku wolejem tuż obok słupka po zgraniu Kevina Schade.
Następnie Nathan Collins spróbował szczęścia ale tylko kiwnął piłkę obok bramki po rzucie rożnym.
Ostatecznie brakowało tu wyraźnej intensywności mimo że kluby dzieli zaledwie cztery mile i nikt nie mógł kwestionować podziału punktów.
Mimo to Bernd Leno błysnął genialną interwencją pod koniec by zatrzymać Ouattara w bez wątpienia najlepszym momencie meczu.
Wynik oznacza że Brentford stracił możliwość wyprzedzenia Chelsea na szóstym miejscu przed sobotnim wieczornym starciem Bluesów z Manchesterem United podczas gdy zanotowali pięć kolejnych remisów w lidze po raz pierwszy od 1957 roku.
Tymczasem Fulham zostaje na dwunastym miejscu wciąż w grze o kontynent ale zmagając się z serią pięciu meczów Premier League bez zwycięstwa.