Brazylia i Maroko remisują po spektakularnym trafieniu Viniciusa

Brazylia i Maroko remisują po spektakularnym trafieniu Viniciusa

Maroko rozpoczęło mecz zdominowawszy pięciokrotnych mistrzów świata Brazylię, nie wykazując żadnych oznak słabości wobec swoich znakomitych przeciwników. Selecao byli rozbici w początkowej fazie, ale Lwy Atlasu nie zdołali wykorzystać licznych okazji.

Defensywa Brazylii musiała dokonywać wielu interwencji w ostatniej chwili, z czego najlepsza miała miejsce, gdy Gabriel Magalhaes zablokował strzał Neila El Aynaoui, który otrzymał podanie od Noussaira Mazraoui na skraju pola karnego.

Brazylia zaczęła odzyskiwać kontrolę około 15 minuty, gdy Maroko wycofało się na własną połowę, znosząc presję ze strony podopiecznych Carlo Ancelottiego.

Ta cierpliwa taktyka opłaciła się Lwom Atlasu w 21 minucie, gdy szybkie przejście z obrony do ataku zakończyło się tym, że Brahim Diaz wypuścił Ismaela Saibari na czystą pozycję, a napastnik PSV popisał się finezyjnym lobem nad wybiegającym Alissonem, dając Maroku prowadzenie.

Ich przewaga była krótkotrwała, ponieważ indywidualna błyskotliwość wyrównała stan rywalizacji tuż po 30 minucie, gdy Vinicius Junior zszedł z lewej strony i posłał potężny strzał w daleki róg bramki.

Lucas Paqueta omal nie wyprowadził Brazylijczyków na prowadzenie tuż przed przerwą, oddając efektowne uderzenie w polu karnym, które obronił Yassine Bounou, kończąc tym samym emocjonującą pierwszą połowę.

Ancelotti dokonał podwójnej zmiany przed drugą częścią gry, wprowadzając Danilo i Fabinho za Casemiro oraz Rogera Ibaneza, którzy obaj otrzymali żółte kartki w pierwszych 45 minutach. Te zmiany zdawały się umacniać brazylijską drużynę, która wyglądała bardziej zrównoważona i kontrolowała posiadanie piłki.

Obie drużyny miały trudności z odtworzeniem intensywności z pierwszej połowy, a liczne przerwy spowodowały chaotyczny przebieg w dużej części drugiej odsłony. Raphinha oddał strzał, który obronił Bounou, po tym jak Vinicius dobrze wyłożył piłkę napastnikowi Barcelony w polu karnym.

Ostatecznie mecz wygasł, a okazji bramkowych było niewiele, obie strony zdawały się zadowolone z remisu.

Maroko było bliżej zdobycia punktów, ale Alisson obronił późny strzał z dystansu El Aynaoui. Mohamed Ouahbi, który po raz pierwszy prowadził Lwy Atlasu w meczu o stawkę od czasu swojego powołania w marcu, mógł być zadowolony z postawy swojej drużyny przeciwko jednemu z przedturniejowych faworytów.

Teraz będzie pewny, że mogą zająć pozycję lidera w walce o awans, gdy w następnym meczu zmierzą się ze Szkocją.

Ancelotti natomiast będzie sfrustrowany postawą swojej drużyny, biorąc pod uwagę, że przez większość meczu byli gorsi, a konieczna jest poprawa przed starciem z Haiti.