Zdegradowane Burnley i Wolves dzielą się punktami, obie spadają do Championship
Burnley, chcąc zakończyć sezon na wysokim poziomie przed własną publicznością, rozpoczęło spotkanie od najgorszego możliwego startu, gdy po weryfikacji VAR uznano, że Florentino Luis zablokował piłkę ręką w polu karnym.
Mimo opóźnienia w wykonaniu rzutu karnego, Adam Armstrong zachował zimną krew i pewnie umieścił piłkę poza zasięgiem Maxa Weißa.
Gospodarze zdominowali posiadanie piłki w pierwszej połowie, ale nie potrafili stworzyć żadnych groźnych sytuacji w ostatniej tercji, regularnie łapiąc się na kontrataki płynnego ataku Wolves.
Mateus Mane był najbliżej podwojenia przewagi, wykonując świetny strzał z przewinięciem, ale Weiß zdołał wyciągnąć palce, by skierować piłkę na słupek.
Weiss został ponownie wezwany do akcji na 10 minut przed przerwą, gdy Hugo Bueno wydawał się gotowy do uderzenia piłki z kilku jardów, ale niemiecki bramkarz zdołał wybiec z linii, by dokonać kolejnej znakomitej interwencji.
Mimo przytłaczającego posiadania piłki, dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy Jose Sa został poddany próbie, ale bez problemu zrobił interwencję w nurkowaniu, by powstrzymać Luisa.
Mimo braku skuteczności w pierwszej połowie, Clarets szybko odnaleźli celność po przerwie. Zian Flemming miał sporo do zrobienia, gdy piłka do niego dotarła na skraju pola karnego, ale zachował zimną krew, by wypuścić idealne uderzenie z wewnętrznej części stopy, pozostawiając Sa bez szans.
Gospodarze wyglądali na bardziej skłonnych do znalezienia zwycięzcy i prawie dokończyli przemianę po mocnym rajdzie Hannibala Mejbriego, ale Sa zdołał odbić piłkę od linii za drugim razem.
Ostatecznie obie drużyny zostały zdegradowane bez większych problemów, a na szali było niewiele więcej niż duma, ale wynik ten oznacza, że Burnley kończy sezon na 19. miejscu, nie przerywając jednocześnie 15-meczowej serii bez zwycięstwa u siebie.
Remis potwierdza również pozycję Wolves na samym dole tabeli, z zaledwie trzema ligowymi zwycięstwami na koncie w całym sezonie.