Młodzieżowa Italia ogrywa Grecję i notuje drugie zwycięstwo z rzędu
Tymczasowy selekcjoner Silvio Baldini wzbudził zdziwienie, powołując najmłodszy – i z pewnością najbardziej niedoświadczony – skład reprezentacji od ponad wieku, a drużyna z zaledwie trzema powołaniami wcześniej spisała się mniej więcej tak, jak oczekiwano w wąskim zwycięstwie nad Luksemburgiem.
Po obiecującym początku, szczególnie w wykonaniu debiutanta Jeffa Ekhatora, to jeden z byłych reprezentantów przełamał lody.
Naturalnie to właśnie młodzieńczyk z Genui, Ekhator, zaliczył asystę, znajdując Francesco Pio Esposito, który po rykoszecie skierował piłkę do siatki z wewnętrznej strony pola karnego, zdobywając swoją piątą bramkę w kadrze już w dziewiątym występie.
Jakakolwiek poprawa w grze Greków – którzy również będą oglądać tegoroczny turniej z domów – była stłumiona, a Włosi nadal naciskali, a Esposito testował Odysseasa Vlachodimosa.
Druga połowa nie była wiele lepsza – Luca Koleosho na dalszym słupku dotknął dośrodkowanie Seydou Finiego, trafiając w poprzeczkę.
Po tym mecz osiągnął swoisty impas, a gdy gospodarze mieli okazję, Tasos Douvikas został powstrzymany przez Lucę Reggianiego, gdy ten szykował się do sprintu, co skończyło się czerwoną kartką dla 18-letniego obrońcy zaledwie 13 minut po jego debiucie w kadrze.
Łatwo było dostrzec, dlaczego Grecja zdobyła bramkę tylko w jednym z ostatnich czterech spotkań – mimo przewagi liczebnej nadal mieli trudności.
Wysiłki Christosa Tzolisa i Christosa Zafeirisa poszły na marne, zwłaszcza tego drugiego, który trafił w słupek na nieco ponad pięć minut przed końcem.
Galanolefki ostatecznie zdołali zaniepokoić Gianluigiego Donnarummę dopiero w ostatnich chwilach – bezskutecznie – a tłum w Heraklionie zastanawiał się, co dalej z mistrzami Europy z 2004 roku.
To i tak miała być przygnębiająca przerwa reprezentacyjna dla Italii, która wciąż pamiętała marcową porażkę z Bośnią i Hercegowiną, ale przynajmniej mogą mieć wiarę, że następne pokolenie jest w dobrej kondycji.
Brak zwycięstwa w pięciu meczach przedstawia jeszcze bardziej ponury obraz dla Grecji, która do czasu Euro 2028 będzie już 14 lat od swojego ostatniego występu w wielkim turnieju.