Wilson ponownie trafia do siatki gdy Fulham pokonuje Burnley i wskakuje do górnej części tabeli
Czas szybko ucieka w walce Burnley o utrzymanie się w lidze więc każdy mecz jawi się jako obowiązek wygranej dla podopiecznych Scotta Parkera. Nie należało spodziewać się litości ze strony Fulham zespołu który Parker kiedyś prowadził ale przynajmniej wypracowali sobie wczesną okazję gdy głowa Ziana Flemminga zmierzająca do bramki została zablokowana przez Calvina Basseya.
Harry Wilson był utrapieniem dla Burnley w meczu rewanżowym gdy wziął udział we wszystkich trzech golach w wygranej Fulham 3 do 2. Walijczyk groził powtórzeniem tego wyczynu także dzisiaj mając trzy sytuacji raz dwa razy trafiając minimalnie obok słupka i raz zmuszając Martina Dúbravkę do zdecydowanej interwencji.
Szanse wciąż trafiały do tych samych dwóch zawodników a Flemming miał najlepszą w pierwszej połowie gdy Holender uwolnił się w polu karnym by dosięgnąć kuszącej centrę ale jego nurkujący strzał głową poszedł prosto w Bernda Leno.
To nie brak starań uniemożliwił obu drużynom przełamanie impasu w pierwszej połowie ale z tak wiele m na szali druga odsłona zapowiadała się na znacznie bardziej widowiskowe widowisko.
To na pewno sprawdziło się z punktu widzenia Fulham którzy ich wczesna presja przyniosła znakomitą okazję. Josh King popędził na bramkę a po tym jak jego pierwszy strzał odbił Dúbravka Rodrigo Muniz chybił przy dobitce mając pustą siatkę.
Te pudła okazały się kosztowne dla gospodarzy którzy wkrótce dostali bolesny kontratak gdy Burnley objęło prowadzenie wbrew przebiegowi gry.
Lyle Foster wywalczył sobie miejsce na prawym skrzydle wewnętrznym i posłał precyzyjne dośrodkowanie przez pole karne które Flemming wpakował do siatki przy dalszym słupku. Jak to często bywa u Clarets oni szybko zaprzepaścili swoją przewagę a winna była kolejna defensywna pomyłka.
Daleki strzał w pole karne skłonił Dubravkę do niepotrzebnego wybiegnięcia a w efekcie zderzenie z Kingiem sprawiło że piłka spadła idealnie dla gracza Cottagers co pozwoliło na wyrównanie.
Po tym golu pewność siebie płynęła w żyłach podopiecznych Marco Silvy i nie musieli długo czekać na objęcie prowadzenia. Wilson zszedł z prawej flanki i w swoim stylu huknął w krótki róg.
Josh Laurent zmarnował świetną szansę na wyrównanie pod koniec meczu a jego popołudnie pogorszyło się jeszcze bardziej w doliczonym czasie gdy dostał czerwoną kartkę za przerwanie klarownej okazji Jimeneza.
Meksykanin podniósł się by zamienić karnego na gola i zakończyć udane popołudnie dla Fulham którzy wykorzystali fakt że grali przed większością rywali z Europy.