Wieffer zdobywa dublet gdy Brighton wzmacnia europejskie nadzieje wygraną z nisko notowanym Burnley
Mimo że Burnley zdawali sobie sprawę iż ich los spadkowi jest już praktycznie przesądzony oni zaczęli ofensywnie i umieścili piłkę w siatce w ciągu pierwszych dziesięciu minut gdy Jaidon Anthony precyzyjnie strzelił lewą nogą w dalszy róg.
Tak czy inaczej bardzo dokładna analiza VAR uznała że niewielka część jego ramienia była na pozycji spalonej.
To był jeden z nielicznych momentów dla Clarets którzy wkrótce znaleźli się w swej habitualnej roli desperackiej obrony ale poza niecelnym strzałem Yankuby Minteha z wnętrza pola karnego wyglądali na ogół niepoddani presji.
To trwało dopóki Danny Welbeck który gonił gola potrzebnego do wyrównania klubowego rekordu bramek w Premier League w jednym sezonie nie sprawdził wreszcie Martina Dubravki. Lecz jego uderzenie poleciało prosto w ręce bramkarza Burnley co było w pewnym sensie symptomatyczne dla trudności obydwu drużyn.
Ostatecznie nieunikniony przełom Seagulls nadszedł tuż przed przerwą gdy nieruchome ustawienie obrony Burnley pozwoliło Matsowi Wiefferowi wślizgnąć się do pola karnego i zamknąć dośrodkowanie Pascala Grossa.
Zespół Scotta Parkera przynajmniej wyszedł po przerwie z odnowioną wiarą i ponownie ich radość zniweczyła decyzja sędziego gdy Bashir Humphreys był na pozycji spalonej po tym jak Bart Verbruggen wypuścił z rąk wolny Jamesa Ward-Prowse prosto pod jego nogi.
I fala szybko odwróciła się na korzyść Brighton gdy Dubravka dokonał świetnej parady jedną ręką odbijając kędziorkowaty strzał Jacka Hinshelwooda.
Ogólnie rzecz biorąc Burnley nie wrócili do gry nie tyle z braku starań co z niedostatku jakości a nawet wprowadzenie kolejnego napastnika w końcówce w postaci Armanda Broji miało niewielki wpływ na ich ofensywne braki.
W zamian Brighton relativnie bez kłopotów utrzymali prowadzenie by zgarnąć trzy punkty które tymczasowo awansowały ich na ósmą pozycję i trzy punkty za szóstym dodając drugiego gola w ostatnich chwilach przez Wieffera który zamknął akcję tuż poza polem karnym.
Porażka nie zmieni wyniku sezonu dla Burnley który niemal na pewno będzie teraz spadkiem chyba że wygrają wszystkie mecze od teraz do końca rozgrywek.