West Ham pokonuje Sunderland i umacnia pozycję w walce o utrzymanie
West Ham rozgromiło Sunderland 3-1 w sobotnim meczu, co pozwoliło im odnieść dwa zwycięstwa z rzędu i zbliżyć się na dwa punkty do bezpiecznej strefy w Premier League.
Gospodarze praktycznie rozstrzygnęli losy spotkania przed przerwą, dzięki bramce Crysencio Summerville'a, rzutowi karnemu Jarroda Bowena oraz potężnemu strzałowi z dystansu Mateusa Fernandesa.
Zespół Nuno Espirito Santo jeszcze na początku miesiąca wydawał się skazany na degradację, gdy tracił siedem punktów do siedemnastego Nottingham Forest.
Sytuacja uległa zmianie po dramatycznej wygranej w doliczonym czasie gry z Tottenhamem w poprzednim tygodniu, a tę pewność siebie przenieśli na londyński stadion, gdzie zdominowali pierwszą połowę przeciwko bladym gościom.
Holenderski napastnik Summerville otworzył wynik w 14 minucie, skutecznie główkując po precyzyjnym dośrodkowaniu Bowena.
Reprezentant Anglii Bowen podwoił przewagę z rzutu karnego, trafiając w dolny róg bramki po faulu Traia Hume'a na Oliverze Scarlesie.
Krótko przed końcem pierwszej połowy West Ham prowadziło już 3-0, gdy piłka trafiła pod nogi Fernandesa, który huknął nie do obrony obok bramkarza Robina Roefsa.
Sunderland, pozbawiony swojego inspirującego kapitana Granita Xhaki po raz pierwszy w tym sezonie Premier League z powodu kontuzji, nie zdołał zagrozić w ataku w pierwszej odsłonie.
Powrót do gry wydawał się mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę, że goście strzelili zaledwie pięć goli na wyjeździe w całej lidze.
Brian Brobbey dał im iskierkę nadziei, gdy w drugiej połowie główką pokonał bramkarza po dośrodkowaniu Nordiego Mukiele, ale West Ham zachowało dwubramkową przewagę mimo kilku nerwowych chwil.
Młoty tracą teraz tylko dwa punkty do Forest Seana Dyche'a, którzy w niedzielę zmierzą się z Brentford i będą z niepokojem spoglądać za siebie.
Sunderland w swoim pierwszym sezonie po powrocie do Premier League zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli.