Trzy punkty do dyskusji z Premier League
Marsz Arsenalu ku mistrzostwu Premier League wzbogacił się o historyczny wkład nastolatka Maxa Dowmana.
Bezproduktywna passa Erlinga Haalanda uderzyła w szanse Manchesteru City na tytuł, podczas gdy Tottenham otrzymał iskrę nadziei w walce o uniknięcie spadku.
AFP Sport przygląda się trzem punktom do dyskusji z weekendowych wydarzeń:
Nastoletnie marzenia Dowmana
Pytania dotyczące braku sprytu Arsenalu i umiejętności radzenia sobie z psychicznym obciążeniem dążenia do pierwszego tytułu ligowego od 22 lat miały znów paść, aż do momentu, gdy drużyna Mikela Artety została uratowana przez 16-letniego Maxa Dowmana.
"Zmienił przebieg meczu za każdym razem, gdy dotknął piłki," powiedział Arteta, który oszalał z radości i pobiegł wzdłuż linii bocznej po obu późnych golach swojej ekipy w sobotnim dramatycznym zwycięstwie 2-0 nad Evertonem.
Dowman był kreatorem pierwszego gola, ponieważ jego dośrodkowanie zmyliło Jordana Pickforda, dając Viktorowi Gyokeresowi łatwe wykończenie.
Pickford został zaskoczony na połowie rywala chwilę później, po tym jak wyszedł do ostatniego rożnego Evertonu, gdy Arsenal kontratakował.
Dowman zebrał piłkę głęboko na własnej połowie i minął Vitaliya Mykolenkę oraz Kiernana Dewsbury-Halla, zanim pobiegł wolny w stronę pustej bramki i stał się najmłodszym strzelcem gola w historii Premier League.
"Zrobić to w tym wieku, w takim kontekście, z presją i oczekiwaniami wygrania meczu, to po prostu nienormalne," dodał Arteta.
Szkoleniowiec Kanonierów musi zachować delikatną równowagę między dawaniem Dowmanowi minut na rozwój a unikaniem nadmiernego obciążania go oczekiwaniami.
Ale jego wpływ przybliżył Arsenal do zakończenia długiego oczekiwania na tytuł, z liderami teraz dziewięć punktów przed drugim Manchesterem City.
City w dołku z powodu suchej passy Haalanda
Manchester City nadal walczy w czterech rozgrywkach, ale ich sezon grozi szybkim rozpadem.
Remisy z dwoma zespołami z dolnej części tabeli, West Ham i Nottingham Forest, w ostatnich dwóch meczach ligowych pozwoliły Arsenalowi odjechać na czele.
City czeka wspinaczka, gdy piętnastokrotni europejscy mistrzowie Real Madryt przyjadą na Etihad Stadium we wtorek, broniąc trzybramkowej przewagi z pierwszego meczu.
A w przyszły weekend zmierzą się z Arsenalem w finale Pucharu Ligi o pierwsze trofeum sezonu.
Na początku kampanii City mogło polegać na regularnym dopływie goli od Erlinga Haalanda, by utrzymać tempo na szczycie tabeli, ale forma Norwega spadła w 2026 roku.
Spośród 42 goli Haalanda dla klubu i reprezentacji w tym sezonie, 38 padło w pierwszych 28 występach.
A dwa z czterech w ostatnich 18 meczach pochodziły z rzutu karnego.
"Erling to wie, potrzebujemy jego bramek, ale musimy tworzyć więcej," powiedział trener City Pep Guardiola.
"By jego zaangażować, musimy stwarzać zagrożenie. Wróci wkrótce."
Spurs w nadziei na ocalenie
Zaledwie chwilę od kolejnej dotkliwej porażki w fatalnym sezonie, który grozi upokarzającym spadkiem, Tottenham skosztował nadziei, gdy niechlujny strzał Richarlisona wylądował w siatce na Anfield.
Trailing za golem z rzutu wolnego Dominika Szoboszlai w 18 minucie, zespół Igora Tudora uratował remis 1-1 dzięki bramce Richarlisona w 90 minucie.
Zamiast być na równi punktów z trzecim od końca West Hamem i czwartym od końca Nottingham Forest, Tottenham na 16 miejscu ma wątłą przewagę jednego punktu nad rywalami w walce o utrzymanie.
Waleczny remis był nagrodą za lepszą drugą połowę, gdy Tottenham przerwał serię pięciu kolejnych ligowych porażek.
Nadal nie wygrali w 12 meczach ligowych, ale widok Tudora radośnie wymachującego pięścią po golu Richarlisona podkreślił znaczenie wyniku.
Z kluczowym starciem przeciwko Forest zaplanowanym na przyszły tydzień, Tottenham wciąż trzyma los w swoich rękach.
Nic dziwnego, że ulżony Tudor nazwał remis potencjalnym "punktem zwrotnym" w walce o uniknięcie spadku.