Trener Tottenhamu Igor Tudor zadowolony z postepow druzyny mimo odpadniecia z Ligi Mistrzow
Zespół Tudora pokonał Atletico 3 do 2 w drugim meczu 1/8 finału na północy Londynu w środę, lecz to nie wystarczyło do awansu, ponieważ odpadli z wynikiem 7 do 5 w dwumeczu.
Po czterech porażkach z rzędu odkąd tymczasowy trener Tudor objął stery po zwolnionym Thomasie Franku, Tottenham wreszcie daje oznaki ożywienia, akurat gdy sezon groził całkowitym upokorzeniem.
Tottenham ma tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową Premier League, ale ich waleczny remis 1 do 1 na Anfield w niedzielę i zdecydowane zwycięstwo nad Atletico niosą iskierkę nadziei w tej ponurej kampanii.
"Uczucia mieszane. Nie lubisz odpadać, ale to był bardzo solidny występ. Na boisku panowała piękna atmosfera z kibicami, którzy od pierwszej minuty byli z drużyną", powiedział Tudor.
"Gratulacje dla zawodników. To pozytywne, zaangażowanie, dużo biegu, wiele dobrych elementów.
"Energia była świetna od samego początku. Zawodnicy w to wierzyli i widać było, że forma w tym momencie jest kluczowa. W ostatnich dwóch spotkaniach poczyniliśmy postępy."
Europejskie odpadnięcie Tottenhamu nie było zaskoczeniem po fatalnej porażce 5 do 2 w pierwszym meczu w Madrycie w zeszłym tygodniu.
Lecz gra przeciwko Atletico to ich najlepszy występ od miesięcy i trafia w idealny moment przed kluczowym starciem z rywalem w walce o utrzymanie, Nottingham Forest, w niedzielę.
Forest, zajmujące czwarte miejsce od końca tabeli, tracą jeden punkt do Tottenhamu, ale Tudor podkreśla, że ten wynik nie przesądzi o wszystkim.
"To ważny mecz w niedzielę, ale jeszcze nic nie rozstrzygnie, o wszystkim zdecyduje ostatnie trzy spotkania," stwierdził.
"Dzisiaj mieliśmy jedenastu graczy i na ławce Bergvalla, Udogiego oraz Conora Gallaghera, lekarze uznali, że mogliby zagrać tylko dwadzieścia minut.
"To podnosi wartość tego występu. Miło było odnieść zwycięstwo i to ważne dla ducha zespołu."
Atletico zmierzy się z hiszpańskim rywalem Barceloną w ćwierćfinałach po nerwowym wieczorze na stadionie Tottenhamu Hotspur.
Zespół Diego Simeone nigdy nie czuł się pewnie przy obronie trzybramkowej przewagi z pierwszego meczu i będzie musiał się znacząco poprawić, by pokonać liderów La Liga, Barcę, która w środę rozgromiła Newcastle 7 do 2.
Napastnik Atletico Julian Alvarez, który strzelił pierwszego gola swojej ekipy, przyznał, że to nie był ich najlepszy mecz.
"Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ale mieliśmy kilka okazji, by wygrać. Najważniejsze, że awansowaliśmy do ćwierćfinału, jesteśmy wśród ośmiu najlepszych, więc teraz czas to docenić," powiedział.
"Wiedzieliśmy, że wchodzimy z trzybramkową zaliczką, co pozwoliło nam zachować spokój, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie trudny pojedynek.
"Ostatecznie nie wygraliśmy, ale przeszliśmy dalej. Musimy myśleć o poprawie i skupić się na kolejnych wyzwaniach."