Tottenham pokonuje osłabiony Dortmund, dając Frankowi chwilową ulgę
Tottenham zapewnił menedżerowi Thomasowi Frankowi oddech po tym, jak zdominował osłabioną Borussię Dortmund wygrywając 2 do 0, co pozwoliło Spurs wskoczyć na czwarte miejsce w tabeli Ligi Mistrzów.
Pozycja Franka wydawała się nie do utrzymania po buncie kibiców po sobotniej porażce 2 do 1 u siebie z walczącymi o utrzymanie West Hamem.
Tymczasem Duńczyk otrzymał chwilową ulgę, a jego zawodnicy odnieśli pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie od 9 grudnia, co na kilka dni uciszyło spekulacje na temat jego przyszłości.
Cristian Romero i Dominic Solanke strzelili gole w pierwszej połowie po obu stronach czerwonej kartki dla Daniela Svenssona.
Zwycięstwo nad Eintrachtem Frankfurt w ostatnim meczu fazy ligowej za tydzień powinno zagwarantować Spurs miejsce w ósemce i awans do 1/8 finału.
Dortmund z kolei wydaje się skazany na walkę o miejsce w 1/8 finału przez rundę play-off.
Frank zanotował tylko dwa zwycięstwa u siebie w Premier League, podczas gdy Tottenham spadł na 14 miejsce w tabeli mimo obiecującego początku pod wodzą byłego trenera Brentford.
W Lidze Mistrzów sprawa wygląda inaczej z czterema wygranymi na cztery mecze w północnym Londynie.
Ograniczony kontuzjami i zawieszeniami, Frank dokonał pięciu zmian po fatalnej porażce z Hammersami i został nagrodzony znacznie lepszą grą.
Dortmund przez cały mecz miał problemy z powstrzymaniem zagrożenia ze strony Wilsona Odoberta i Pedra Porro na prawym skrzydle, przy czym ten pierwszy asystował przy obu golach.
Pierwszy padł po rzucie rożnym, kiedy Odobert wbito piłkę z powrotem w pole karne, a Romero wpakował ją z bliska.
Słaby początek niemieckiego giganta pogorszył się, gdy VAR zarządził zmianę żółtej kartki na czerwoną dla Svenssona za niefortunny wślizg w Odoberta w 26 minucie.
Sezon naznaczony urazami Solankea odegrał dużą rolę w problemach jego zespołu.
Reprezentant Anglii po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie pod wodzą Franka i strzelił pierwszego gola w kampanii, choć nie miał o tym pojęcia, bo piłka odbiła się od jego nóg po centrze Odoberta.
Dortmund przegrał tylko raz w 12 spotkaniach od ostatniej wizyty w Anglii, 4 do 1 z Manchesterem City w listopadzie.
Trener Nico Kovac wyraził frustrację po pierwszej połowie, dokonując podwójnej zmiany na przerwę, a finaliści z 2024 roku przynajmniej powstrzymali dalsze straty w drugiej odsłonie.
Gregor Kobel obronił strzały Xaviego Simonsa i Randala Kolo Muaniego, utrzymując wynik.
Tottenham już wcześniej wystarczyło, by uśmierzyć gniew wśród kibiców i dać Frankowi kolejną szansę na udowodnienie wartości.