Tottenham upada na Stamford Bridge i zostawia walkę o Premier League na ostatnią kolejkę
Gospodarze zaczęli od niemal fatalnego błędu gdy niecelny powrót Jorrel Hato zaskoczył Roberta Sancheza lecz piłka ominęła bramkę.
Przy dziesięciu minutach Sanchez musiał interweniować po strzale Mathys Tela który trafił tylko w słupek.
Po tych początkowych zagrożeniach Chelsea przejęła inicjatywę. Antonin Kinsky zablokował uderzenie Cole Palmera tuż przed kwadransem gry lecz Enzo Fernandez zdołał zaskoczyć go trzy minuty później.
Kapitan Chelsea precyzyjnie umieścił piłkę w dolnym rogu z odległości dwudziestu pięciu metrów otwierając wynik i dochodząc do dziesięciu goli w sezonie ligowym.
Od tego momentu gospodarze dominowali. Liam Delap posłał piłkę nad bramką z pola karnego a Fernandez huknął z rzutu wolnego w poprzeczkę.
Tel posłał piłkę wysoko nad trybuny w odpowiedzi Spurs a Palmer niecelnie uderzył w doliczonym czasie pierwszej połowy.
Spurs zebrali dwadzieścia sześć punktów na wyjazdach więc kibice liczyli na odwrócenie losów po przerwie.
Richarlison pominięty w kadrze Brazylii na mistrzostwa świata zamienił podanie Randala Kolo Muani na strzał głową lecz Sanchez złapał bez trudu.
Na sześćdziesiątej siódmej minucie Pedro Neto dośrodkował a Fernandez wycofał piłkę do Andreya Santosa który spokojnie umieścił ją w siatce z sześciu metrów.
Tottenham wydawał się pokonany lecz zespół Roberto De Zerbi przyspieszył i zdobył gola w siedemdziesiątej czwartej minucie gdy Pape Matar Sarr zagrał piętą a Richarlison dobił z bliska.
Z lepszym bilansem bramek niż West Ham Spurs potrzebował tylko punktu dla pewnego utrzymania więc rzucił się do ataku w końcówce.
James Maddison wszedł z ławki i miał okazję z ostrego kąta lecz Jorrel Hato zablokował a po rogu Micky van de Ven zażądał rzutu karnego po starciu z Marc Cucurella lecz arbiter nie uznał.
Maddison posłał piłkę nad bramką z rzutu wolnego w doliczonym czasie co dało Chelsea koniec serii siedmiu kolejek bez ligowego zwycięstwa i powrót do strefy europejskiej jednocześnie unikając piątej z rzędu domowej porażki ligowej w historii.
Tottenham nie wygrał już dziesięciu wyjazdów na Stamford Bridge i musi zdobyć punkt z Evertonem w niedzielę lub liczyć na pomoc Leeds przeciw West Ham by zachować miejsce w lidze.