'To już nie żarty, nasza kolej', oznajmia Saka po tym, jak Arsenal udowodnił, że sceptycy się mylili

'To już nie żarty, nasza kolej', oznajmia Saka po tym, jak Arsenal udowodnił, że sceptycy się mylili

24-letni piłkarz napisał na X: "Zasługujecie na więcej, kibice Arsenalu", dołączając zdjęcie z czasów, gdy jako nastolatek wyglądał na załamane sześć lat temu, kiedy Arsenal zajmował 15. miejsce w tabeli w grudniu, mając tylko cztery zwycięstwa.

Teraz, po zdobyciu mistrzostwa Premier League po 22 latach oczekiwań, Saka przyznał, że to koniec lat drwin kierowanych pod adresem północnolondyńskiego klubu.

"Byłem w ciemnym miejscu", powiedział Saka byłemu napastnikowi Arsenalu, Ianowi Wrightowi, w rozmowie dla Sky Sports.

"Oczywiście, wiem, co wy zrobiliście dla klubu i gdzie ten klub był w przeszłości."

"W tamtym momencie byliśmy bardzo nisko i bardzo daleko od poziomu, jaki według mnie powinien reprezentować Arsenal. Wiem ze szkoły, z mediów społecznościowych, z żartów i tego, co ludzie mówią o Arsenalu, jak się z nas śmieją."

"W tamtej chwili po prostu chciałem to wyrazić w poście. Tak się wtedy czułem. Ale to już przeszłość. Koniec żartów, teraz nasza kolej."

Saka przyznał, że moment podnoszenia trofeum na Selhurst Park po zwycięstwie 2-1 nad Crystal Palace w ostatnim meczu sezonu wydał mu się "surrealistyczny".

"Powiedziałem do JT (Jurriena Timbera), że stoimy w swoich snach", dodał Saka.

Declan Rice ujawnił, że przełomowym momentem w walce o tytuł było jego słynne zdanie skierowane do teammate'ów po porażce z Manchesterem City: "To jeszcze nie koniec".

Zdeterminowana postawa angielskiego pomocnika pomogła drużynie odzyskać pewność siebie, a Arsenal odpowiedział serią zwycięstw, podczas gdy City Pepa Guardioli straciło punkty i ostatecznie przegrało walkę o tytuł, finiszując siedem punktów za Arsenalem.

"Wierzyłem w to w 100%, bo wiele wyniosłem z tamtego meczu. Ale chodziło też o to, by pocieszyć kolegów z drużyny i uspokoić wszystkich, bo zostało jeszcze pięć meczów", powiedział Rice.

"To nie było tak, jakby to był ostatni mecz sezonu. Po tamtym spotkaniu zaczęliśmy grać swobodniej. Poczuliśmy, że jest trochę mniej presji... Widać było, że wcześniej trochę nas przytłaczała."

"Staraliśmy się nie dopuścić do tego, by zewnętrzny hałas na nas wpływał, ale po meczu z City po prostu powiedzieliśmy sobie: 'Zostało pięć meczów, nie możemy tego zmarnować'. To było mocne przesłanie i się opłaciło."