Szoboszlai bohaterem i pechowcem w triumfie Liverpoolu w Pucharze Anglii
Dominik Szoboszlai strzelił piekielnie mocny gol z dystansu do samej siatki i popełnił absurdalny błąd, gdy Liverpool pokonał niżej notowaną Barnsley 4 do 1 i awansował do czwartej rundy Pucharu Anglii.
Węgierski reprezentant odpalił petardę w górny róg bramki na Anfield w poniedziałek, otwierając wynik spotkania.
Jeremie Frimpong podwoił przewagę gospodarzy przed przerwą.
Szoboszlai podarował jednak ekipie z League One szansę na powrót do gry, gdy nieudolnie próbował piętą podać w swoim polu karnym, a Adam Phillips bezlitośnie wpakował piłkę do siatki.
Trener Barnsley Conor Hourihane był wściekły, że jego zespół nie dostał rzutu karnego w środku drugiej połowy za faul Szoboszlai na Reyesie Clearym.
Arne Slot musiał wpuścić na boisko swoje gwiazdy z ławki, w tym Floriana Wirtza, Hugo Ekitike, Ibrahima Konate i Ryana Gravenbercha, tuż po godzinie gry.
Liverpool męczył się w ataku przez większość drugiej części meczu, aż duet zmienników zaskoczył i zapewnił wygraną w ostatnich sześciu minutach plus doliczonym czasie.
Zmyślne przyłożenie Ekitike trafiło do Wirtza, który zakręcił piłką w górny róg, zdobywając trzeciego gola w pięciu spotkaniach odkąd otworzył konto strzeleckie w 23. występie dla The Reds.
Roli zamienili się w doliczonym czasie, gdy Wirtz bez egoizmu podał do Ekitike, który tylko dobicie wpakował do pustej bramki.
Nagrodą dla Liverpoolu jest domowy mecz z Brighton, pokonującym Manchester United, w czwartej rundzie.