Tygodniowy przegląd Super Lig: Trabzonspor i Fenerbahce odnoszą decydujące zwycięstwa w kluczowym weekendzie walki o mistrzostwo
Przed sobotnim starciem Trabzonspor z Galatasaray poza boiskiem pojawiły się pewne problemy, Ugurcan Cakir, dawny kapitan Trabzonu a obecnie bramkarz Galatasaray, otrzymał falę obraźliwych komentarzy w mediach społecznościowych od niewielkiej grupy kibiców.
Oczywiście kibicowskie docinki to norma, a buczenie na byłego zawodnika za każdym razem gdy dotyka piłki jest całkowicie nieszkodliwe, lecz takie sytuacje wciąż trapią piłkę nożną i przekraczają granice.
W typowym dla tureckiej piłki stylu, zarząd Trabzonu oskarżył Galatasaray o nieuczciwe pozyskiwanie Ugurcana przed jego letnim transferem, a także o kradzież Renato Nhagi, kiedy ten był bliski przejścia do klubu w styczniu.
Ponownie głupota kradnie nagłówki przed meczem, co niestety jest powszechne w Turcji, podkreślając kulturowe problemy i powód, dla którego osoby spoza kraju często śmieją się z Super Lig.
Przejdźmy jednak do samego spotkania.
Z powodu tych wydarzeń kibice Trabzonu byli podwójnie zmotywowani, wiedząc, że zwycięstwo mogłoby wprowadzić ich zespół do walki o tytuł, co naprawdę pokazałoby świetną pracę, jaką Fatih Tekke wykonał jako trener.
Galatasaray prowadziło z przewagą czterech punktów na szczycie, mając jeszcze jeden mecz do rozegrania, więc znajdowało się w bardzo silnej pozycji. Zwycięstwo praktycznie zapewniłoby im ligę, podczas gdy porażka otworzyłaby drzwi dla rywali.
Trabzon ruszyło do ataku od samego początku, grając z ogromną energią i zapałem, osaczając Galatasaray.
W rezultacie objęło prowadzenie po zaledwie czterech minutach, kiedy Paul Onuachu znów wpisał się na listę strzelców, strzelając głową. To jego 22 gol w sezonie Super Lig, sześć więcej niż najbliższy rywal.
Galatasaray zaczęło się rozkręcać, ale bez Victora Osimhena, który ma opuścić kilka kolejnych spotkań z powodu kontuzji ręki, brakowało im jakości i skuteczności w końcowych metrach, a Trabzon czuł się dość pewnie.
Okan Buruk dokonał dwóch zmian w przerwie, gdy Galatasaray próbowało wrócić do gry. Szybko zostały nagrodzone, gdy Wilfried Singo wślizgiem z tyłu volleyem wykończył dośrodkowanie Barisa Alpera Yilmaza tuż po wznowieniu. To drugi gol obrońcy w ostatnich dwóch meczach ligowych.
Galatasaray wydawało się przejmować kontrolę, ale Trabzon odpowiedziało tuż po godzinie gry. Anthony Nwakaeme wrzucił precyzyjną piłkę z rzutu wolnego, a Chibuike Nwaiwu kapitalnie głową pokonał Ugurcana w bramce.
Goście nadal posiadali piłkę i szukali okazji do końca spotkania, ale nie zdołali stworzyć niczego znaczącego.
Mauro Icardi to cień dawnego siebie i wnosi prawie nic w porównaniu do Osimhena, a do tego brakowało im Gabriela Sary z powodu drobnego urazu.
Ostatecznie Trabzon odniósł ogromne zwycięstwo 2 do 1 nad trzykrotnymi obrońcami tytułu, i to bez Ernesta Muci, Arseniya Batagova, Christa Inao Oulaia czy Edina Visci w składzie.
Po meczu doszło do kolejnej kontrowersji, gdy Abdulkerim Bardakci otrzymał czerwoną kartkę za agresywne zachowanie wobec młodzieżowca Trabzonu, który wbiegł na boisko. Galatasaray twierdzi, że zawodnik obrażał Abdulkerima, podczas gdy Trabzon zaprzecza i mówi, że to Abdulkerim zaczął. Klasyka.
Zwycięstwo przesunęło ich zaledwie o jeden punkt za Galatasaray na czele, choć rozegrali więcej spotkań. Mimo wydania tyle co nic w porównaniu do trzech gigantów z Stambułu, są w walce o tytuł i zasługują na ogromne uznanie.
Dla Galatasaray to płaska gra, pokazująca jak bardzo zależą od Osimhena. Strasznie go brakowało, a ich styl gry całkowicie się rozsypuje bez niego.
Mimo to pozostają w prowadzenie. Rozegrają zaległy mecz na wyjeździe z Goztepe w środę i mogą odzyskać przewagę czterech punktów przy sześciu kolejkach do końca. Nie ma powodów do paniki.
Fenerbahce minimalnie pokonuje Besiktas
Po porażce Galatasaray Fenerbahce miało szansę zbliżyć się do czołowej dwójki, jeśli pokonałoby Besiktas w derbach w niedzielę.
Besiktas poprawia się pod wodzą Sergena Yalcina, dążąc do odbudowy i walki o tytuł w następnym sezonie, ale celem na tę kampanię jest po prostu miejsce w europejskich pucharach.
Fenerbahce było lepsze przez większość spotkania, ale brak klasycznego napastnika naprawdę dał się we znaki. Bez punktu skupienia do utrzymywania piłki czy bycia we właściwym miejscu o właściwym czasie cierpieli.
W efekcie mecz zmierzał ku bezbramkowemu remisowi. Wchodząc w ostatnie minuty wydawało się, że Fenerbahce zmarnuje okazję, a Besiktas zgarnie cenny punkt.
Ale potem, jak nietrudno zgadnąć, kontrowersja. Kto by pomyślał.
Głęboko w doliczonym czasie Dorgeles Nene znalazł się w dobrej pozycji biegnąc na bramkę, ale Besiktas miało obrońcę z tyłu.
Tymczasem Emmanuel Agbadou podjął ryzykowne wyzwanie, rzucając się wślizgiem po piłkę.
Nene upadł, a sędzia podyktował rzut karny.
Po powtórce wyglądało, że Agbadou najpierw trafił w piłkę, zanim dotknął Nene. Czy dotknął wystarczająco mocno. Może, ale trudno ocenić.
Co ważniejsze, incydent wydawał się odbyć poza polem karnym. Faul na linii boxu byłby najbardziej logicznym orzeczeniem.
To skomplikowana decyzja, i choć początkowo myślałem, że na pewno nie karny, teraz nie jestem taki pewien.
Niezależnie od tego, to lekkomyślny i pochopny wślizg Agbadou. Tak późno w meczu, po ciężkiej walce o punkt, z obrońcą z tyłu, nie było żadnego powodu, by dawać sędziemu powód do rozstrzygnięcia.
Po długiej przerwie Kerem Akturkoglu podszedł w 11 minucie doliczonego czasu i pewnie wykorzystał karnego, dając swojemu zespołowi naprawdę kluczowe zwycięstwo 1 do 0.
W rezultacie zrównali się punktami z Trabzonem, tuż za Galatasaray, i liczą, że Goztepe zrobi im przysługę w środę.
To teraz trójstronna walka o tytuł, co czyni oglądanie absolutnie fascynującym dla postronnych.
Jedenastka Tygodnia
Nwaiwu z Trabzonu i Carlo Holse z Samsunsporu to gracze tygodnia według Flashscore, na podstawie naszego wewnętrznego systemu ocen, przy czym ten drugi strzelił dwa gole w remisie 2 do 2 z Konyasporem.
Kasimpasa, Karagumruk i Antalyaspor mają po dwóch zawodników w tej tygodniowej podstawowej jedenastce.