Stuttgart wskakuje na trzecie miejsce w Bundeslidze po miazdącym zwycięstwie u siebie z Hamburgiem
Niespodzianie forma Stuttgartu pozwoliła im zdominować początek spotkania, kiedy Deniz Undav strzelił pierwszą szansę minimalnie nad bramką z krawędzi pola karnego.
Fabio Balde także chybił z podobnej pozycji podczas rzadkiej okazji dla Hamburga, lecz wkrótce potem Stuttgart objął prowadzenie.
Jamie Leweling szybko pokazał się z dobrej strony po powrocie do składu, gdy podał do Angela Stillera w polu karnym, a ten uderzeniem z pierwszej piłki trafił w dolny róg.
Czerwoni wygrali siedem z poprzednich ośmiu meczów u siebie w lidze po strzeleniu pierwszego gola w tym sezonie (1 remis), dlatego panowało przekonanie, że tym razem też pewnie zwyciężyli.
Najlepsza szansa Hamburga w pierwszej połowie trafiła do Ransforda-Yeboaha Konigsdorfera, którego groźny strzał wybił Alexander Nubel.
Niestety dla gości Stuttgart szybko podwyższył wynik, Ermedin Demirovic podał do Chrisa Fuhricha, który ponownie precyzyjnie umieścił piłkę w dolnym rogu.
Demirovic niemal zamknął mecz przed przerwą, ale po slalomowym dryblingu piłka minęła słupek po niewłaściwej stronie. To pewnie doprowadziło do gorącej dyskusji w szatni Hamburga podczas przerwy, jednak to Stuttgart wydawał się bliższy kolejnego gola.
Daniel Heuer Fernandes dokonał dwóch świetnych interwencji w krótkim czasie, najpierw z bliska przed Maximilianem Mittelstadtem, potem zatrzymując mocny strzał Undava z krawędzi pola karnego.
Gospodarze prawie zapłacili za niedokończenie roboty, gdy Rayan Philippe głową uderzył minimalnie nad poprzeczką, ale przed godziną gry strzelili trzeciego gola – Fuhrich tym razem asystował Mittelstadtowi na skraju pola karnego, a piłka znów znalazła drogę do dolnego rogu.
Mittelstadt prawie szybko dorzucił drugą bramkę groźnym wolnym, które Fernandes musiał wybronić, potem Demirovic wydawało się, że upiększy wynik pięknym strzałem, lecz gol został anulowany za spalonego.
Undav miał jeszcze lepszą okazję na powiększenie przewagi z rzutu karnego, ale nietypowo dla niego posłał piłkę nad bramką.
Bilal El Khannouss nie zmarnował swojej szansy i dorzucił czwartego gola z pomocą rykoszetu zza pola karnego, po podaniu od Tiago Tomasa, który znalazł go w wolnej przestrzeni.
Stuttgart znów okazał się zbyt silny na własnym boisku, wygrywając sześć z ostatnich siedmiu bezpośrednich starć na MHP Arena bez żadnej porażki.