Strasbourg utrzymuje europejski impet wygrywając wygodnie z Nice walczącym o przetrwanie
Wciąż aktywnie dążąc do kolejnych europejskich kampanii po raz drugi w historii Strasburga, Martial Godo był o włos od objęcia prowadzenia przez gospodarzy po ośmiu minutach, gdy wystrzelił potężny strzał z dystansu, który minął poprzeczkę o milimetry.
Ich zdeterminowane próby przejęcia inicjatywy trwały wkrótce po kwadransie gry, gdy Julio Enciso również był blisko gola głową.
Niesłabnąca ofensywa drużyny Gary’ego O’Neila powinna była zaowocować pierwszym bramkowym trafieniem w 21 minucie.
Tymczasem Godo, który teraz musi odpowiadać za gole Strasburga po tym, jak lider strzelców Ligue 1 Joaquín Panichelli został wykluczony z gry do końca sezonu z powodu urazu kolana, jakimś cudem nie trafił w dolny róg bramki.
Kolejną frustrację napastnik przeżył trzy minuty później, bo jego strzał głową pokonał Yehvanna Dioufa, ale nie poprzeczkę.
Mimo to Godo mógł w końcu świętować w 28 minucie, gdy fatalna obrona pozwoliła mu skierować niepilnowaną główką piłkę za Dioufa.
Lepszy nastrój Iworyjczyka najwyraźniej udzielił się kolegom z zespołu osiem minut później, gdy Enciso pięknie podwyższył wynik na 2 zero dla Strasburga.
Wysunięty na pozycję strzelecką precyzyjnym podaniem przecinającym obronę od Samira El Mourabeta, Paragwajczyk wykorzystał szansę, zostawiając obrońcę w tyle na murawie, a następnie minął Dioufa i wcisnął piłkę do pustej siatki.
Rozczarowująca pierwsza połowa dla gości została dopełniona w 42 minucie, gdy El Mourabet ustalił wynik na 3 zero kapitalnym strzałem w okienko bramki.
Claude Puel podjął kroki w przerwie, wprowadzając trzy zmiany w składzie.
Mimo starań menedżera Nice, by wrócić do meczu, w czwartej minucie drugiej połowy Enciso powinien był trafić na 4 zero, ale niecelnie skierował głowę obok bramki.
Potrzeba było 63 minut, by Mike Penders musiał interweniować, ale Nice w końcu oddało pierwszy groźny strzał na bramkę, z Elye Wahi trafiając prosto w ręce wypożyczonego z Chelsea zawodnika.
To oznaka determinacji gości dała im późną nadzieję na cudowny powrót, gdy strzał Antoine’a Mendy’ego w 82 minucie genialnie wylądował w dolnym rogu z dystansu.
Ostatecznie był to jedynie gol honorowy, bo Strasbourg zręcznie kontrolowało resztę spotkania, zbliżając się na trzy punkty do szóstego AS Monaco.
Tymczasem Nice zachowuje pięć punktów przewagi nad barażem o utrzymanie, kontynuując słabą walkę o uniknięcie gry w drugiej lidze francuskiej po raz pierwszy od ponad dwóch dekad.