Sporting Lizbona rozgromił Bodo Glimt i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów
Sporting Lizbona odniósł spektakularny powrót i pokonał norweskich sensacjodawców Bodo Glimt aż 5 0 we wtorek co dało im awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów z wynikiem 5 3 w dwumeczu.
Po porażce 3 0 w pierwszym meczu 1 8 finału sprzed tygodnia na północ od Koła Podbiegunowego Sporting zaprezentował bezlitosną grę w Portugalii zapewniając sobie miejsce w ostatniej ósemce po raz pierwszy od sezonu 1982 83.
Bodo Glimt zyskał uznanie na całym świecie za swoje znakomite występy w tej edycji Ligi Mistrzów ale gdy Goncalo Inacio strzelił pierwszą bramkę mistrzowie Portugalii nie oglądali się za siebie.
Pedro Goncalves i Luis Suarez zdobyli gole zmuszając do dogrywki a Maximiliano Araujo trafił w 92 minucie dając Sportingowi prowadzenie po raz pierwszy w dwumeczu zanim Rafael Nel wbił piątą bramkę pod koniec.
Bodo Glimt zaskoczył finalistów poprzedniego sezonu Inter Mediolan w rundzie play off i pokonał Manchester City oraz Atletico Madryt w fazie ligowej wcześniej.
Te niesamowite rezultaty uzupełniła pierwsza runda z Sportingiem na stadionie Aspmyra o pojemności 8000 miejsc dając drużynie Kjetila Knutsena nadzieję na ćwierćfinał.
Może to ich przytłoczyło bo od początku w Lizbonie grali z lękiem.
Gospodarze zdominowali spotkanie bombardując bramkę Bodo Glimt niemal tak często jak Norwegowie wymieniali podania na początku.
Około 2000 kibiców Bodo Glimt pokonało długą drogę na stadion Jose Alvalade gdzie ich marzenia zostały bezlitośnie zmiażdżone w deszczu.
Knutsen wystawił ten sam skład po raz szósty z rzędu w Lidze Mistrzów co jest rekordem tego turnieju. Rui Borges z Sportingiem obsypywał bramkę Bodo Glimt a Nikita Haikin obronił strzał kolumbijskiego napastnika Suareza na początku.
Kasper Hogh który strzelił w pierwszym meczu miał świetną okazję by wyprowadzić gości na prowadzenie wbrew przebiegowi gry ale posłał piłkę daleko obok bramki.
Były napastnik Barcelony Francisco Trincao miał strzał zablokowany ale asystował przy rzucie rożnym. Inacio wyskoczył najwyżej i głową otworzył wynik rozpoczynając powrót Sportingu.
Bodo Glimt prawie wyrównał ale Odin Bjortuft trafił w poprzeczkę a piłka odbiła się w górę i znów spadła na słupek zanim Sporting zdążył zareagować.
Portugalska ekipa strzeliła drugiego gola tuż po godzinie gry gdy Suarez popędził prawą stroną i podał piłkę dla Goncalvesa który wepchnął ją do siatki.
Powrót był w pełni a Suarez sam wpisał się na listę strzelców z rzutu karnego po 78 minutach po faulu ręką Fredrika Andre Bjorkana.
Bodo Glimt wytrzymał presję doprowadzając do dogrywki ale już po dwóch minutach Araujo strzelił czwartą bramkę trafiając przy słupku obok Haikina.
Sporting mądrze kontrolował resztę dogrywki i zakończył sprawę gdy Nel huknął w górny róg.