Slot: Poprawa formy Liverpoolu nie znajduje odzwierciedlenia w wynikach

Slot: Poprawa formy Liverpoolu nie znajduje odzwierciedlenia w wynikach

Trener Liverpoolu Arne Slot zapewnił, że jego zespół czyni postępy, nawet jeśli wyniki tego nie pokazują, po dramatycznej porażce 2-1 z Manchesterem City, która jest kolejnym ciosem dla ich szans na kwalifikację do Ligi Mistrzów.

Mistrzowie Anglii zwyciężyli tylko raz w siedmiu meczach Premier League w 2026 roku, co spowodowało spadek na szóste miejsce w tabeli i cztery punkty straty do pierwszej piątki.

Zespół Slota był bliski długo oczekiwanego zwycięstwa na Anfield dzięki pięknemu wolnemu Dominika Szoboszlai.

Jednak stracili dwie bramki i utracili Szoboszlai po bezsensownej czerwonej kartce w chaotycznym finiszu.

"Nie można porównywać tego spotkania z sytuacją sprzed trzech lub czterech miesięcy. Zrobiliśmy ogromny krok naprzód, ale musimy poprawić rezultaty," stwierdził Slot.

"Tegoroczna liczba okazji, w których nie dostaliśmy tego, na co zasłużyliśmy, jest wysoka, a to kolejny taki przypadek."

Wyrównująca bramka Bernarda Silvy w 84 minucie wywołała szalone zakończenie.

Liverpool stracił zwycięską bramkę w doliczonym czasie po raz czwarty w tym sezonie ligowym, gdy Erling Haaland pewnie wykorzystał rzut karny.

Ale emocje nie ustały, ponieważ City miało gola anulowanego.

Rayan Cherki wjechał z piłką z połowy boiska, podczas gdy bramkarz Liverpoolu Alisson Becker wyszedł do przodu w pogoni za wyrównaniem.

Szoboszlai początkowo powstrzymał Haalanda, który odpowiedział podobnie, uniemożliwiając Węgrowi wybijanie piłki.

Ostatecznie obie drużyny były rozczarowane decyzją o anulowaniu gola i czerwoną kartką dla Szoboszlai, która wyłączy go z wtorkowego wyjazdu do Sunderlandu.

"No weź sędzio, daj gola i idź do domu," rzucił trener City Pep Guardiola.

Slot był wściekły na decyzję z wcześniejszej fazy meczu, gdy wynik wynosił jeszcze 0-0.

Marc Guehi otrzymał tylko żółtą kartkę za pociągnięcie Mohameda Salaha tuż za polem karnym, ale Slot uznał, że były cel transferowy Liverpoolu ewidentnie przerwał szansę na gola.

"Jeśli mamy omawiać jakiś incydent, to ten, gdy Mo Salah był sam na sam z bramkarzem," dodał Slot.

"Każdy, kto bywał na tym stadionie w ostatnich siedmiu lub ośmiu latach, wie, że to byłby gol Salaha. Ponownie sędzia postanowił na naszą niekorzyść."

Pierwsze zwycięstwo City na wyjeździe u Liverpoolu przy publiczności od 2003 roku zbliżyło ich do lidera Arsenalu na sześć punktów.